środa, 26 grudnia 2012

rozdział 19.

Czeeeeść, wiem, że czekaliście na niego długo, ale w końcu jest. Daję oto w Wasze oczka świeżutko napisany dziewiętnasty rozdział. Na dodatek z niewielką nawiązką. Wen wrócił. <3  Swoją drogą, muszę mu dać imię, a co. >D

Tylko nie wiem, czy motyw morza, który to dałam, był dobrym pomysłem, ale.. To mi się objawiło na spacerze z psem, nie mogłam tego zignorować. c:


~Inukashi.

     Powtórka z rozrywki. Tylko tym razem Inukashi znajdowała się w domu matki Shiona, siedziała cała spięta na kanapie na górze w salonie, a w głowie miała milion myśli. Jak mogła go tak po prostu dać zabrać? Nadal miała przed oczami, gdy je zamykała, wizerunek tych ludzi, ich wredny i ohydny wyraz twarzy. Naskoczyli na nią i jeden z nich wyrwał dziecko z ręki, a z kolei drugi zaskoczył ją od tyłu, podduszając, przykładając dłoń do ust i nosa. Byli dzikiej, ogromnej postury i śmiali się.
     - Proszę, kochanie. Napij się. – Karan podała jej kubek z ciepłym mlekiem z miodem i usiadła obok brunetki, kładąc dłoń na jej kolanie. – Nie powinnaś się martwić..
     - Jak nie powinnam? – Jej głos się podniósł – Przecież to nie jest zabawka dla psa, jakaś piłeczka, którą można podrzucać i się nią bawić! To człowiek – Drżała, kiedy odkładała na stolik ciepły napój – Mały, bezbronny człowiek. Nie jest w stanie nic sam zrobić… - Jej ręce ułożyły się jakby miała je w ręku i utulała do snu, a oczy miała zaszklone. – Nezushi, gdzie jesteś? A jeżeli coś mu zrobią? – Spojrzała na kobietę, która jakby odpłynęła na chwilę – Karan… Boję się o niego. Nie wiesz jak to stracić.. – Urwała, ona doskonale to wiedziała. Lepiej niż ktokolwiek inny, przecież na dłuższy czas straciła syna, ale on sobie poradził. – Przepraszam, nie powinnam.. – Karan nagle się wzdrygnęła.
     - Nie szkodzi. – Zmrużyła oczy, patrząc gdzieś przed siebie.
     - O czym myślisz?
     Matka zacisnęła swoje palce w pięść i przegryzła wargę.
     - To głupie, Inukashi.
     - Proszę cię. Głupie, czy nie głupie. Zawsze coś.
     - Może porwali go, bo myśleli, że to dziecko Nezumiego i twoje. Może miał z nimi jakieś zatargi, zadłużył się u nich i chcą spłaty długu. – Młodsza zaśmiała się nerwowo, wznosząc głowę do góry i pokręciła nią. Chociaż… Zdało jej się to logiczne. To już jakiś trop. – Zadzwoń do Shiona, powiedz mu to. Szybko, może nie jest jeszcze za późno. Nie wiemy, gdzie oni są.
     Inukashi wstała i sięgnęła do swojego płaszcza, wyciągając z niego telefon. Wybrała numer białowłosego i czekała. Odliczała sygnały.
     Jeden, dwa, trzy… Ktoś odebrał za szóstym.
     - Shion, posłuchaj. Istnieje dość duże prawdopodobieństwo, że ci porywacze chcą okupu za małego, myśląc, że to jest dziecko moje i.. Nezumiego. – Imię chłopaka prawie wypluła z siebie. Na tę myśl zrobiło się jej mdło. – On nie ma u nikogo długów, czy nawet zatargów? Przekaż mu to, ale pewności nie mam. – Chciała się rozłączyć, ale on zrobił to szybciej. – Wróćcie – Szepnęła do głuchej słuchawki.
~

     - Tak, rozumiem. Przekażę. – Odpowiedział czerwonooki, mając przyłożony paralizator do policzka.
     - I dodaj, że jest wszystko w porządku. – Ochrypły głos zabrzmiał w pomieszczeniu i rozniósł się echem. Chłopak zmrużonymi oczyma spojrzał na tę ohydną twarz mężczyzny, milcząc. – Dodaj! – Warknął, pokazując zęby. Jak zwierzę.
     - Inukashi, będzie dobrze. Spokojnie. Nie masz o co się martwić. – Gruba, tłusta ręka zabrała od jego ucha telefon i rzuciła nim o podłogę. Urządzenie zostało potem zdeptane i przerobione w miazgę.
     - Odechce wam się gadkowana raz na zawsze. – Kopnął pozostałość tego, co niedawno nazywało się komórką i podszedł do drzwi. – A teraz pozwólcie, że was opuszczę na chwilę. Bądźcie grzeczni i nie odchodźcie. Ah! Przecież nie możecie! – Zaśmiał się, znikając.
     - Świetnie Nezumi, to jest twój wspaniały plan? Ała, to bolało.
     - Masz ten nóż, co ci go dałem?
     - No w rękawie.
     - Wyjmij i mi podaj.
     Obaj znajdowali się na statku, w jednej z kajut. Siedzieli na krzesłach, plecami do siebie i mieli związane nadgarstki jednym sznurkiem. Szczur zaczął majstrować coś przy ich dłoniach nożem, ale było mu ciężko.
     - Debile, nie pomyśleli o tym, by związać nam nogi, albo przywiązać chociaż do krzeseł. Czysta, wydestylowana inteligencja. Naprawdę. – Cmoknął językiem. – Nie ruszaj się, nawet jak przyjdą.
     Shion zaczął rozglądać się po niewielkim pomieszczeniu. Wyglądał jak zwykły, tylko bardzo zaniedbany, pokój na statku. Pachniało stęchlizną i morzem. Zostali tutaj zabrani, kiedy Nezumi dobrowolnie się im oddał. Nie obyło się bez szarpaniny, ciemnowłosy miał przeciętą dolną wargę, tego syn Karan był pewien.
     - Gdzieś tutaj musi być Nezushi. Tylko gdzie? – Poczuł jak więzy puszczają, ale zrobił jak mu kazano, nawet nie drgnął. Z tych osiłków rzeczywiście nie wypływała jakaś głębsza wiedza. Nie sprawdzili, czy zakładnicy są uzbrojeni, czy nie mają czegokolwiek, a posiadali.
     - Wiesz, tak sobie teraz myślę, że nasze spotkanie po sześciu miesiącach było dziwne. – Musiał rozmasować obolałe nadgarstki. – I nieco nieodpowiednie. Skoczyliśmy na siebie i polecieliśmy od razu w ślinę… Aż tak byliśmy siebie spragnieni?
     - Daruj sobie, teraz ci się wzięło na wspomnienia? Nie teraz.
     Usłyszeli kroki, ktoś tu szedł, szybko i nerwowo, automatycznie założyli ręce za siebie, wyglądali jak wcześniej. Klamka opadła, drzwi gniewnie zaskrzypiały. Za nimi ukazała się wysoka postać, całkiem różniąca się od tamtych mężczyzn. Był w średnim wieku. Miał ciemne, krótkie włosy postawione na żel, niewielki zarost i okulary pilotki, za nimi niebieskie oczy, które podkreślały gęste brwi. Przeszedł obok nich, każdego mierząc z osobna.
     - No Nezumi, a może lepiej, Eve. Znowu się spotykamy? – Bardziej stwierdził, niż zapytał. To było celowe. Chłopak jedynie prychnął mu w twarz. – Co jest, nie poznajesz mnie? – Złapał szarookiego za podbródek i kazał na siebie spojrzeć. – Jesteś mi coś winien, pamiętasz, czy może odświeżyć ci pamięć?
     Znowu milczenie. Shion nie wiedział, co miał o tym myśleć. Miał jakieś zatargi? Dlaczego nic mu nie mówił? Czy to przez to, że mu nie ufa? Są trzy osoby, którym ufam. Moja matka, Safu i ty. – Te słowa wtedy nic nie zmieniły? Szczur nadal pozostał takim, jaki jest. Czerwonookiego ogarnęły wątpliwości.
     - Masz mnie za wariata? Oczywiście, że wiem, kim jesteś, Tonack. I przykro mi, nie mam nic dla ciebie. No może jedynie… - To był szybki ruch, wyciągnął z paska pistolet i wycelował w niego. – Taką oto niespodziankę. – Wycelował w jego czoło. – Gdzie dziecko? I po co wam one?
     Bialowłosy wstał i podbiegł do żelaznych drzwi, chciał powstrzymać wszystkich, którzy chcieliby tu wkroczyć. Chciał się przydać.
     Mężczyzna zaczął się dygotać i wrzasnął.
     - Chcesz zginąć śmiercią tragiczną, czy może jednak odejść w spokoju? Najpierw odpowiedz na pytania. Oddychaj i wyluzuj. Nic ci nie zrobię, jak będziesz posłuszny.
     Ktoś uderzył w drzwi, zaczął się tu dobijać. Niższy nie chciał ich tu wpuścić. Odwrócił się w stronę Nezumiego, który w tym momencie zadał cios nogą w Tonacka w brzuch, mężczyzna opadł na ziemię. Zaraz potem związał mu zwinnie ręce i rzucił:
     - Shion, okno! – Młodzieniec zakumał i podbiegł do szyby, tym samym dając dostęp do wejścia tutaj. Pośpiesznie otworzył okno i wdrapał się tam. Znajdowało się na wysokości metra, więc nie miał problemu. Było takiej wielkości, że spokojnie mógł się tam zmieścić. Szczur wszedł zaraz po nim.
     - Brać ich. Zabić. Nie pozwólcie uciec! – Długowłosy został złapany za kostkę i szarpnięty. Chwycił się kurtki Shiona, alby nie zostać wciągniętym do środka.
     - Kurwa, puszczaj. – Kopnął jednego z pachołków mężczyzny i wydostał się na zewnątrz.
     - Co teraz? – Obaj oddychali nierównomiernie. Wyższy wskazał na górę palcem.
     - Tam, musimy im uciec i znaleźć małego. – Schował broń.
     W tym momencie zostali zaskoczeni, Nezumiego przyciśnięto to barierki. Jeden z tamtych znalazł się tu szybciej, warknął coś o braku lojalności i chwilę siłując się z chłopakiem, wrzucił go do zimnej, morskiej wody.
     - NEZUMI!

sobota, 8 grudnia 2012

rozdział 18.

Hkhem, jęstę chuję, bo to jest krótkie. zaraz rozdział kolejny, który wynagrodzi niesmak po lekturze.


Podziękowania dla mojego kochanka, Tory, za betę. <3




~Shion.

    Obserwowałem Nezumiego, który biegał po swoim dawnym mieszkanku. Pamiętam jak mieszkaliśmy tutaj razem, jeszcze przed zburzeniem muru No.6,  który oddzielał miasto od Zachodniego Bloku. Mimo, że ja byłem mieszkańcem Idealnego Miasta, on przyjął mnie pod swój dach, oferując pomoc, po tym jak mnie uratował, a tłumaczył się tym tylko, że jest mi coś winien.
    A teraz, kiedy wyszliśmy z domu, nie odezwał się do mnie ani słowem, jedyne co robił, to krzątał się po pomieszczeniu, całkowicie ignorując mnie i moje wzywanie jego imienia, tak więc postanowiłam milczeć i przyglądać się chłopakowi. Wspiął się na jedną z półek z książkami, których było znacznie mniej, zabraliśmy część nich do mnie, ale reszty nie byliśmy w stanie pomieścić. Potem wyciągnął rękę jak najwyżej, a ja byłem ciekawy czego on tak zażarcie szukał, ale widząc jego wyraz twarzy, odpuściłem sobie jakikolwiek kontakt z chłopakiem. Zeskoczył zgrabnie na podłogę i podszedł do mnie, mając w dłoni dość gruby tom, zatytułowany „ Coś o czymś, bez niczego ”. Zacząłem zastanawiać się o czym mogłaby być i do czego nam potrzebna w takiej chwili książka, bo nigdy mi się w oczy nie rzuciła, jednakże nigdy nie było mi dane się dowiedzieć, bo Szczur otworzył ją, a zamiast kartek zobaczyłem pistolet, znajdujący się w równym wycięciu. Spojrzałem na niego z szeroko otwartymi oczami, byłem w ogromnym szoku, nie mogłem nic z siebie wydobyć. On trzymał go tutaj przez cały czas? Nezumi wyciągnął broń, odbezpieczył ją i wycelował we mnie, ja jedynie przełknąłem głośno ślinę, wbijając wzrok w lufę, serce kołatało mi niemiłosiernie.
    - Nezumi… - Urwałem. Zaraz ją zabezpieczył i włożył w pasek przy spodniach, zakrywając to potem kurtką. – Po co Ci to? – Zapytałem drżącym głosem.
    - Co, trauma sprzed pół roku? – Wyszczerzył zęby. O, w końcu się odezwał, no proszę. Westchnął teatralnie. – Nie wiesz jacy oni są.
    - A co, może ty wiesz? – Nie uzyskałem odpowiedzi, mój chłopak mnie wyminął i wyszedł, dodatkowo dostałem od niego z bara. Miło. Pobiegłem za nim i złapałem go dopiero na dworze, dochodziło południe. Ciekawe jak ma się Inukashi… Zimowe słońce było bardzo przyjemne, grzało moje policzki, przymknąłem powieki. Przez chwilę napawałem się tym, ale w porę otrząsnąłem się z transu i złapałem za ramię towarzysza, który najwidoczniej też czerpał przyjemność z promieni słonecznych.
    - Wiesz coś więcej? – Bardziej stwierdziłem, a planowałem zapytać. Poczułem jak jego całe ciało się spina- Znasz ich, prawda? – Stracił moją rękę i ruszył przed siebie.
    - Zawsze pytasz. Nigdy po prostu nie poczekasz, nie pomyślisz, a ponoć to twoja mocna strona. Nie przemilczysz. – Włożył dłoń do kieszeni i zaraz coś z niej wyciągnął. – Wolisz wszystko wiedzieć od razu.
    Kroczyłem za nim, słuchając wypowiedzi, gotów by mu wygarnąć, co na ten temat myślę.
    - I ponadto, Shion – odwrócił się na pięcie w moją stronę, idąc teraz tyłem. – Jeżeli się nie mylę..
    - Nezumi! – Wrzasnąłem, tym samym przerywając mu i wskazałem na bandę przerośniętych gości, podążających w naszą stronę. – To oni. – Zaraz znalazł się przy mnie, wciskając nóż do ręki.
    - Schowaj to gdzieś, szybko. Biegnij. – Nakazał, chwytając mój nadgarstek i zaczął biec ze mną. – No już, już.
    - Chyba nie tędy, chory jesteś?

 

hejcicie mnie pewnie ._.ale i tak zapraszam na mój fanpejdż: https://www.facebook.com/KazeNoReqiuem

piątek, 26 października 2012

khekhe.

Cześć i w ogóle. Mam nadzieję, że coś stworzę w ten weekend, bo tylko wtedy mam wolne. Będzie trochę akcji, więc nie wiem jak się z tym wyrobię, żebym tylko znowu miesiąc nie zwlekała. ._. w ogóle ile czytelniczek/czytelników tutaj mamy? :D


poza tym zapraszam na fanpage : https://www.facebook.com/KazeNoReqiuem FANI NO.6 ŁĄCZMY SIĘ! XD

sobota, 13 października 2012

rozdział 17.

UGH! Udało mi się jakoś napisać kolejny rozdział i wiem, że się z nim spóźniłam.
Tak z biegu chcę podziękować za wytykanie mi błędów, to bardzo podnosi mnie na duchu i wiem, że robię coś źle i to muszę poprawić. Tora, tak, do Ciebie mówię. ^^ Jeżeli są jakieś jeszcze zastrzeżenia to czekam, chcę wiedzieć.

Tak więc bez przedłużania, zapraszam Was na rozdział siedemnasty. Sen Szczura, słodkie jedzenie naleśników i... trochę akcji. Bo w końcu kiedyś trzeba, no nie?




~Nezumi.

     Ta książka była bardzo ciekawa, nie mogłem oderwać od niej wzroku, pochłaniając stronę za stroną i nie myśląc o niczym innym, skupiałem się tylko na niej. Opowiadała o żarliwej i prawdziwej miłości, gdzie kobieta była masochistką, a mężczyzna rozumiał to, lecz nie potrafił jej zadowolić przyzwoicie, co powodowało wiele kłótni. Jednak mimo wszystko kochali się bez granic, każdego dnia coraz bardziej. Kupował jej kwiaty, mówił czułe słówka, nie chciał opuszczać, przytulał, zabawiał, ale problem sprawiało mu zadawani bólu, nawet jak ona bardzo nalegała. Okazało się, że Florencja, bo tak miała na imię kochanka, od niedawna miała kogoś na boku. – Nie nazwałbym tego prawdziwą miłością, bo jak kochać to bez takich wyczynów. Dziewczyna z żalu, że mąż dowiedział się o tej okrutnej prawdzie, popełniła samobójstwo, strzelając sobie w głowę na jego oczach. Nie mogła znieść wzroku nienawiści Victoria, co spowodowało, że i tamten pożegnał się ze światem śmiertelnych, czyniąc to samo co ona. Eh, ludzie bywają dziwni, każdy na swój sposób.
     Nagle usłyszałem jak otwierają się drzwi, poczułem się rozdrażniony, ponieważ nienawidziłem jak ktokolwiek mi przeszkadzał w lekturze. Podniosłem głowę i dopiero teraz spostrzegłem, że jestem w swojej starej norce. What the Hell? Co ja to robiłem? Wstałem w chwili, gdy gość ukazał mi się w słabym świetle lampy.
     - Inukashi? – Bardziej stwierdziłem, niż spytałem, unosząc jedną brew do góry. Miała na sobie brązową, zwiewną koszulę, przewiązaną z boku na kokardkę i czarne spodenki, które idealnie komponowały się z tym wszystkim. Jej włosy były rozpuszczone, cała seria loków była przeczesana na prawy bok, na ten widok wyprostowałem się, zaskoczony jej osobą i to w tym miejscu. Dziewczyna ruszyła w moją stronę, zagryzając dolną wargę, w sposób, na pewno jej zdaniem, kuszący. Wyglądała tak.. inaczej niż zwykle ją widywałem. W każdym calu zmieniła się, jakby jej się coś stało. Mógłbym porównać ją do niewinnej, pięknej nimfy, czy Afrodyty – bogini piękności i miłości. Nie wiem dlaczego zrodziły się we mnie takie optymistyczne myśli.
     Kocimi, zgrabnymi ruchami zbliżała się, naruszając moją przestrzeń prywatną.
     - Masz blokadę. – Powiedziała, przykładając mi dłoń do szyi, w momencie, kiedy ja wstałem. Stanęła na palcach, brązowe oczy znalazły się tuż naprzeciw moich. – Otwórz się. Tak dla mnie – Zamruczała, mogłem jedynie wpatrywać się w dziewczynę, która swoim oddechem oplotła moje ucho i położyła dłonie na moich ramionach, lekko ściskając palce, potem zjechała w dół, wzdłuż rąk. Zabrała mi książkę i gdzieś odrzuciła, popychając mnie na łóżko spowrotem. – Rozluźnij się. – Usiadła mi okrakiem na kolanach. Co ona, do kurwy nędzy, robiła?!
- INUKASHI!
     Wtedy obudziłem się, siadając na łóżku, krztusząc się nabranym wcześniej powietrzem. Znowu znalazłem się w naszej sypialni, gdzie panowała przyjemna ciemność, tylko księżyc spoglądał przez okno i rozświetlał pokój, a ja zacząłem oddychać szybko i płytko, składając w głowie poszczególne fragmenty snu. Przeraziłem się, kiedy na zewnątrz zaczął wiać wiatr, nabrałem przeczucia, że chimera z mojego snu chce się tu dostać i dokończyć dzieło. Poprawka – koszmaru.
     - Nezumii? – Usłyszałem zaspany głos Shiona, który niezgrabnie podniósł się i automatycznie wtulił w mój tors, nie otwierając nawet oczu. Objął mnie dłońmi, a podbródek oparł o ramię. – Co się stało?
     - Nie, nie. Śpij. – Pogłaskałem go po włosach wolną ręką, następnie wraz z nim położyłem się i okryłem nas kołdrą, a chłopak jeszcze mocniej do mnie przywarł, prawie leżąc na moim ciele, tak, że jego mogą wplątała się między moje i co jakiś czas się poruszała, tym samym doprowadzając mnie do szału. Nie mam pojęcia, czy robił to świadomie no ale… Nie będę go przecież budził, bo miałem ochotę, o nie.
     - Shion..?
     Moje ciężkie powieki z ogromną niechęcią otworzyły się, kiedy poczułem na sobie czyjś oddech. Gdyby nie fakt, że to Shion, pewnie kto inny oberwałby za to, że śmiał budzić mnie w tak brutalny sposób.
     - No, moja księżniczko, pora wstawać. – Na te słowa jedynie schowałem się pod kołdrą
     - Nie jestem księżniczką – Prychnąłem.
     - Oh, Eve… - Dosłownie poczułem  uśmiech widniejący na twarzy chłopaka. – Ale mój jesteś, prawda? – Widzę, że i żarty się go trzymają.
     - Wręcz przeciwnie. – Usiadłem, opierając się o poduszki, teraz dopiero zauważyłem, że białowłosy miał w rękach tacę ze śniadaniem, którą położył mi na kolanach. Nie pomijając faktu, że ja byłem nagi, przykryty jedynie kołdrą i nieco skrępowany okryłem się dokładniej. – To ty jesteś moją własnością.
     - Twoją? Nie jestem czymś. – Oburzył się trochę, na co ja zareagowałem jedynie uśmiechem, ładnie dziękując za jedzenie.
     - W końcu jestem seme.. – Powiedziałem raczej do siebie, wziąłem do buzi naleśnika i ugryzłem go. – A ty nie jesz? – Spytałem po długiej dość ciszy.
     - Nie jestem głodny.
     Czy był tego pewien? Przeszła mi przez głowę zabawna myśl. Zagryzłem kolejny kęs, złapałem Shiona za podbródek, przyciągając do siebie i złączyłem nasze usta w słodkim, bo z polewą czekoladową, pocałunku, wpychając jedzenie do środka. Zaraz potem oderwałem się od niego ze znaczną niechęcią i zacząłem konsumować dalej. Czerwonooki połknął zawartość, znajdującą się w jego buzi i rozpoczął wyzywanie mnie od debili, wariatów, idiotów. W sumie to szła niezła wiązanka słów rzucanych w moją stronę. Pod koniec swojej wypowiedzi nie mógł wytrzymać ze śmiechu, naprawdę dziwny człowiek z niego.
     - Jeszcze Ci mało? Nie mów, że znowu masz chcicę. Szczęście, że już nie musisz mnie budzić. – Usiadł po turecku, patrząc na mnie z wyrzutem. Odłożyłem tacę na bok.
     - Nee, przepraszam. Więcej to się nie powtórzy! – Przyłożyłem dłoń do piersi, w geście obietnicy i na dodatek liczyłem, że mina zbitego psa pomoże. Chłopak spojrzał na mnie, śmiejąc się.
     - Nie powiedziałem, że mi się nie podobało. – Jego palce dotknęły mojej ręki, potem siadając mi kolanach, musnął wargami szyję  – Chcę więcej, kochanie. – Obdarowywał moje ciało niezliczonymi pocałunkami, schodząc niżej, odkrywając centymetr za centymetrem kołdrę, która znajdowała się jeszcze na mnie. – Z tobą też nie będzie problemu – Wsunął dłoń tam gdzie nie powinien, a ja od razu nabrałem na niego jeszcze więcej ochoty. Jęknąłem, ale w ostatnim momencie odsunąłem go od siebie lekko, na co ten posłał mi pytające spojrzenie.  Nie dam się tak łatwo. Pocałowałem go, czując jeszcze czekoladę na ustach. Mój język przedarł się przez szereg zębów kochanka, by potem penetrować każdy zakątek Shiona.
     - Shion! Shion, gdzie jesteś?! – Usłyszałem ten tak bardzo piskliwy i tak bardzo drażniący mnie głos. Inukashi, bo któż by inny, wbiegła do sypialni, w chwili, kiedy miałem się już pozbywać koszuli partnera, a moja dłoń spoczęła na jego biodrze. Ona zawsze ma to wyczucie. Który to raz z rzędu przerywa nam zabawę? W głowie miałem tylko jedno wielkie ‘ojapierdole’.
     - Kultura wymaga chociażby zapukać, wiesz? – Oboje spojrzeliśmy na nią, ja zirytowany, a mój kochanek, który zamienił się teraz w bardzo zatroskanego przyjaciela – ze smutkiem w oczach.
     - A niech cię pchły złapią i wyssą całą krew, będzie mniej debili na świecie! – Rzuciła we mnie swoje groźne spojrzenie , ale zaraz wyraz je twarzy zmienił się diametralnie. Z wkurzonej laski, przeszła na tryb łagodny, co, moim zdaniem, było nietypowym zjawiskiem. – Shion, mały.. – zaczynała gubić się we własnych słowach. – Nezushi, porwali go. – No nieźle, koszmar za koszmarem. I to przed świętami. Żyć nie umierać!
     - No chociaż jeden problem z głowy. – Powiedziałem, odchrząkając znacząco.
     Poczułem jak białowłosy spina się, schodząc ze mnie i podchodzi do dziewczyny, bez namysłu przytulając, po drodze zapinając guziki.
     - Powiedz, co się stało. – Zapytał zachrypniętym głosem.
     - Bo ja szłam.. z nim, no wiesz gdzie.. – Zszokowany pokręcił głową, wymawiając bezdźwięczne ‘Nie wierzę’ – No mówię ci przecież! I wiem co mówiłeś i wiem co obiecałam, no ale uznałam, że szybciej dojdę na bazar. Nie miałam ze sobą żadnego z moich psów. A oni naskoczyli na mnie i wyrwali go z ręki. – Teraz dopiero zobaczyłem, że zgniata w dłoni małą, żółtą kartkę. – Pozostawili tylko to po sobie.
     Zwróć co nasze, a odzyskasz co kochasz. – Nikt z nas nie rozumiał o co chodzi, ale czułem, że zagadka nie zostanie łatwo rozwiązana. Po tym jak jakoś wyprosiłem ich z pokoju w celu ubrania się, wszyscy zaczęliśmy szybko myśleć, co z tym zrobić. W końcu nakazałem by Shion zaprowadził Psiarę do swojej matki.
     - Znowu chcesz wszystko sam robić?  - Naskoczył na mnie – Jak zwykle. Jesteś samolubny i myślisz, że zbierzesz wszystko dla siebie. O mnie nie musisz się martwić, wiesz, że potrafię wiele!
- … I przyjdź tu, nie chcę być sam. – Dodałem. – Będziesz mi potrzebny. – Pogłaskałem go po policzku, słysząc jak Inukashi udaje, że wymiotuje. Ona po prostu zazdrościła, to tyle w temacie.

 


btw, zapraszam na fanpejdż NO.6 : https://www.facebook.com/KazeNoReqiuem lajkujemy i udostępniamy!

czwartek, 11 października 2012

yolo

nie, nie zawiesiłam bloga, ani nie postanowiłam z tym skończyć. po prostu jakoś nie mam czasu, zawsze coś. .__. to naprawdę denerwujące.
OBIECUJĘ, że na dniach pojawi się notka, jak każda inna strasznie mnie męczy, bo nie wiem jak ująć słowa.
wybaczycie?

sobota, 1 września 2012

rozdział 16.


Nie wiem jak Wy, ale ja się tym rozdziałem jaram. Moim zdaniem najlepszy rozdział, jaki tu powstał i.. Jest szybciej, hahha. Dla rozluźnienia całej atmosfery daje oto taką tam niespodziankę. *3*

 ~Inukashi.

     To był dzień jak co dzień, kiedy Shion wrócił z pracy, którą niedawno zdobył. Bolały go nogi. A w sumie to cały był obolały… Kiedy już był w domu, umył się, zjadł coś na kolację i od razu położył się do snu. Wiedział, że Nezumi miał tego dnia dużo roboty w teatrze, więc nie zastanawiał się zbytnio czy na niego czekać. Tak, jego chłopak postanowił wrócić do dawnego zawodu, tłumacząc się tym, że to ma dla niego naprawdę duże znaczenie. Przed snem rozmyślał o zeszłej nocy… Ze Szczurem… Zawsze dreszcze przebiegały mu po kręgosłupie, kiedy przypominał sobie seks z ciemnowłosym. Czemu on go tak pociągał? Rozbudzał w nim najdziksze instynkty. Namiętność i pożądanie, jakie starał się ukrywać pod maską spokojnego młodzieńca, wychodziło na światło dzienne, kiedy w pobliżu on się znajdował. Jego ciało lgnęło do niego i nigdy nie miało dość. Wystarczył jeden gest, jedno spojrzenie i Shion był w siódmym niebie. Nikogo w życiu tak bardzo nie pożądał jak tego nadzwyczaj tajemniczego chłopaka…
     W końcu białowłosy usnął. Nie kładł się w piżamie, ale jak zwykle w bokserkach. Nie zważał na to, że jest zima. W jego mniemaniu pod kołdrą zawsze jest ciepło, obojętnie jaka temperatura panuje w domu.
     Nezumi wrócił grubo po trzeciej w nocy. To się zdarzało tylko raz w roku, siedem dni przed Bożym Narodzeniem. Teatr wystawiał „Narodziny Chrystusa”, a ponieważ sztuka była jedną z najdłuższych, jakie wystawiano, przedłużyli czas jej trwania do drugiej w nocy. Białowłosy zastanawiał się, dlaczego nigdy nie mógł pójść tam razem z nim. ‘Mamy własny teatr w domu, wystarczy wrażeń’ – tak mu wtedy powiedział jego partner, jakby nie chciał, by Shion tam przychodził.. Wracając: oczywiście po zakończeniu, było mnóstwo roboty, bo tego dnia było mało personelu i trzeba było pomóc w sprzątaniu sceny. Po powrocie, zmęczony i śpiący aktor poszedł do łóżka. Nawet się świnia nie umył. Zasnął od razu, wtulając się w kochanka.
     Nazajutrz obaj wstali trochę przed południem, dalej mocno niewyspani, ale w końcu mieli czas wolny tylko dla siebie. Od dawna czekali na chwilę relaksu we dwoje. Zaplanowali, że pójdą zobaczyć choinki na bazarze. A ponieważ zbliżała się Gwiazdka, trzeba było posprzątać mieszkanie i poszukać starych ozdób do ich ‘norki’.

*

     - Och, Nezumi, spójrz! Ile tu choinek!- To była prawda. Uliczni handlarze sprzedawali świąteczne drzewka w każdym rozmiarze, różnych gatunków, na nóżce lub bez. Wybór był naprawdę duży. Zdecydowali się na niewielką, ale śliczną choineczkę na nóżce. Pachniała żywicą i lasem.
     - Ta będzie idealna. Bierzemy!- Zakrzyknął Szczur do sprzedawcy, który widocznie był zadowolony ze sprzedaży. Wiedzieli, że przepłacili, ale nie chciał wrócić z Shionem z pustymi rękami do domu. Taniej by nie kupili… HIENY ŚWIĄTECZNE! Sprzedawcy w tym okresie mocno zawyżali ceny na wszystko, bo wiadomo, że święta bez choinki, bez ozdób i bez nadmiernie zastawionych jedzeniem stołów to nie święta. Pazerni ludzie… I ich biedne ofiary… Później jeszcze zrobili zakupy na zbliżające się kilka dni.
     Po powrocie do domu Shion zarządził wielkie sprzątanie, a Nezumi chętnie pomógł mu ogarnąć salon. Przy okazji doszło do kilku delikatnych i romantycznych gestów. Od czasu do czasu Szczurowi zdarzało się przejechać opuszkami palców po ręce chłopaka. Wspólne obowiązki spajały ich więź, a relacje się pogłębiały, podczas długich rozmów ze szmatką i mopem w ręce.
        
*
     Po kilku godzinach sprzątania przyszykowali miejsce na drzewko. Ustawili je w rogu, na lewo od drzwi tuż przy biblioteczce Nezumiego. Wygrzebali przy okazji kilka pudeł z ozdobami, a ponieważ były one robione ręcznie ze słabych materiałów większość wymagała renowacji. Zajęli się polerowaniem i malowaniem na nowo drewnianych kul zastępujących bombki. A na samym czubku choinki została ustawiona kuta z żelaza piękna gwiazda.  
     Ponieważ był już wieczór, kiedy skończyli swoją robotę, zapalili kilka świeczek, które nadały miejscu świątecznego klimatu. Co prawda do Świąt było jeszcze trochę czasu, ale postanowili mieć już z głowy robienie ogólnych porządków, a będą sprzątać na bieżąco to, co się nabałagani i co się uzbiera.
     - Nezumi…?- w pewnym momencie odezwał się Shion.
     - Tak?
     - Jak wyglądałyby twoje wymarzone Święta?
     - Co to w ogóle za pytanie?
     - No bo chciałbym wiedzieć, żeby móc uczynić każde Święta niepowtarzalnymi. Dla ciebie…
     - Baka Shion… Jak można w ogóle w jakikolwiek sposób uczynić taki dzień jeszcze bardziej wspaniałym, skoro spędzam go z tobą? - Mówiąc to chłopak rzucił mu swoje chytre spojrzenie, jakby na całym świecie była tylko jedna rzecz, której pragnął i chciał zatrzymać ją dla siebie. Chodziło oczywiście o miłość białowłosego młodzieńca, który w tej chwili stał przy choince, a jego twarz oświetlały refleksy świeczki. Ubrany był w białą koszulę, która lekko odpięta i z postawionym niechlujnie kołnierzykiem oraz podwiniętymi mankietami ukazywała jego jasną skórę. Jego spodnie sięgały do samej ziemi, ale odkrywały gołe stopy.
     - Też w sumie nie potrzebuję niczego więcej do szczęścia prócz ciebie. Obiecaj mi, że zawsze ze mną będziesz, proszę…- Powiedział i patrzył na niego błagalnym wzrokiem.
     - Obiecuję.- Odpowiedział zapatrzony w krwiste i piękne oczy.
     Oparty o framugę młodzieniec, chcąc pomóc Shionowi w dalszym strojeniu choinki ruszył w jego kierunku i schylił się po kolejną „bombkę”, natrafiając przypadkiem na dłoń chłopaka.
     - Kocham cię…- Powiedział białowłosy, po czym ich usta się złączyły w słodkim pocałunku.
     Zapomnieli o strojeniu drzewka i na chwilę oddali się swoim pragnieniom skrywanym przez cały dzień. Pocałunki przechodziły z delikatnych, po ostre i namiętne. Ręce Nezumiego wędrowały po całym ciele Shiona, dotykając jego wrażliwej skóry, która reagowała drżeniem pod jego dłońmi. Zaczął rozpinać jego koszulę coraz niżej i niżej… Kiedy skończył, zrzucił ją ziemię i mocno podniecony widokiem szczupłego ciała, które czerwonooki sobą przedstawiał, przyssał się do jego warg, łącząc ich języki we wspólnym, idealnie zgranym tańcu. Jeździł paznokciami po jego plecach, czując każdy jego pracujący mięsień. Z ust przeniósł się na szyję. Całował ją najpierw wolno… Delikatnie… Z niesamowitym uczuciem. Później dołączył język. Shion jęknął, gdyż kochanek trafił na czuły punkt tuż nad obojczykiem. Szczur zagryzł płatek jego ucha, robił tak zawsze, kiedy chciał wyszeptać chłopakowi, że go kocha. I tym razem zrobił to samo… Wiedział, że białowłosy potrzebuje tego bardziej niż on. Był wrażliwszy i dużo bardziej czuły na słodkie słówka, którymi obdarzał go rzadko, z powodu swojego poważnego i niedostępnego charakteru. Po tym znów zabrał się za pieszczenie jego ciała ustami i językiem, przy czym jego ręce kierowały się na zgrabny tyłek tego drugiego. Pożądał go z każdą chwilą coraz bardziej. Kiedy Nezumi zjechał do spodni chłopaka, rozpiął jego rozporek i zdjął z niego spodnie, zostawiając tylko bokserki. Niedługo sam też został pozbawiony koszulki. „Tym razem skończy się tylko na blowjobie”- myślał Szczur. Włożył swoją dłoń do jego majtek, znajdując w nich „węża” swojego chłopaka, zaczął miarowo poruszać ręką w górę i w dół, co miało przygotować Shiona (mocno przywartego do ściany) do tego, co miało nastąpić za chwilę… W pocałunku chłopak zagryzł delikatnie wargę drugiego, który jęczał z podniecenia między każdymi kolejnymi muśnięciami ich ust.
     - Kocham cię, Nezumi…- Wystękał chłopak, który poczuł już ciepły język młodzieńca na czubku swojego penisa.
     Szczur przejechał, po mocno naprężonym członku Shiona, językiem, po czym uchwycił go jedną ręką i włożył go sobie całego do buzi. Zaczął delikatnie poruszać głową i co chwila całował go, włączając w to język, który pożądliwie głaskał „jego przyjaciela”. Kiedy zauważył, że białowłosy mocno się wciągnął zaczął przyśpieszać, pomagając sobie ręką. Chłopak wygiął się w łuk i przez dłuższą chwilę jęczał z podniecenia. Nezumi zaś nie przestawał i był coraz bardziej brutalny, i natarczywie wzbudzał penisa partnera. Chłopak w końcu nie wytrzymał i z wielką ulgę spuścił się w ustach Szczura, który nie połknął płynu, lecz od razu przylgnął do warg białowłosego i dał mu skosztować jego własnej spermy, czego Shion zawsze był ciekawy jak smakuje. Nie był zdziwiony, bo okazało się, że tak go sobie wyobrażał. Był lekko gorzki, albo słony. Nie był do końca pewny, ale wiedział, że niezbyt mu pasuje i natychmiast wyobraził sobie, gdyby to on miał zrobić swojemu chłopakowi dobrze i na samą myśl ciarki przebiegły mu po kręgosłupie. Nie wiedział, czy zrobiłby to tak dobrze jak jego chłopak. Połknął płyn i zaczął namiętnie się z nim całować. Bokserki miał teraz na łydkach, ale nie przejął się tym zbytnio i sam zaczął rozpinać spodnie tego drugiego. Szczur nie pozwolił mu na to.
- Nie dzisiaj…- Wyszeptał i znów z pożądaniem wbił mu się językiem do gardła. Głaskał nim podniebienie chłopaka. Jego ręce wciąż wędrowały to w górę to w dół, co chwila zaczepiając o jego przyrodzenie.
     - Nezumi… Kocham cię. - Powiedział, kiedy odczepił się od jego ust i opadł na kanapę stojącą tuż obok.
     - Ja Ciebie też. - Odparł Szczur i przytulił się do niego, całując go znów po szyi. - Nigdy się to nie zmieni. Pamiętaj.
     Po tym obaj byli mocno zmęczeni i bezwładnie leżeli na sofie, przytuleni do siebie. Shion nago, a szarooki bez górnej części ubioru. Jednak żadnemu nie chciało się ruszyć i ubrać. Leżeli tak tylko i cieszyli się sobą.


Zadziwiające, nie? Tak, ja tu nosebleedowałam, aż mi chusteczek nie starczyło. Przyznam się Wam, że oto ten rozdział nie był pisany prze ze mnie ( lecz to widać, po tym jak było pisane ), a przez Anżelikę.. taa, nie wiem jaką Ci dać ksywkę, a Twoich danych nie pokażę, moją imienniczkę i przyjaciółkę od serca.
Kto jest za tym, by ona zaczęła coś pisać, łapa w górę! *macha*