Cześć i w ogóle. Mam nadzieję, że coś stworzę w ten weekend, bo tylko wtedy mam wolne. Będzie trochę akcji, więc nie wiem jak się z tym wyrobię, żebym tylko znowu miesiąc nie zwlekała. ._. w ogóle ile czytelniczek/czytelników tutaj mamy? :D
poza tym zapraszam na fanpage : https://www.facebook.com/KazeNoReqiuem FANI NO.6 ŁĄCZMY SIĘ! XD
piątek, 26 października 2012
sobota, 13 października 2012
rozdział 17.
UGH! Udało mi się jakoś napisać kolejny rozdział i wiem, że się z nim spóźniłam.
Tak z biegu chcę podziękować za wytykanie mi błędów, to bardzo podnosi mnie na duchu i wiem, że robię coś źle i to muszę poprawić. Tora, tak, do Ciebie mówię. ^^ Jeżeli są jakieś jeszcze zastrzeżenia to czekam, chcę wiedzieć.
Tak więc bez przedłużania, zapraszam Was na rozdział siedemnasty. Sen Szczura, słodkie jedzenie naleśników i... trochę akcji. Bo w końcu kiedyś trzeba, no nie?
Tak z biegu chcę podziękować za wytykanie mi błędów, to bardzo podnosi mnie na duchu i wiem, że robię coś źle i to muszę poprawić. Tora, tak, do Ciebie mówię. ^^ Jeżeli są jakieś jeszcze zastrzeżenia to czekam, chcę wiedzieć.
Tak więc bez przedłużania, zapraszam Was na rozdział siedemnasty. Sen Szczura, słodkie jedzenie naleśników i... trochę akcji. Bo w końcu kiedyś trzeba, no nie?
~Nezumi.
Ta książka była bardzo ciekawa, nie mogłem
oderwać od niej wzroku, pochłaniając stronę za stroną i nie myśląc o niczym
innym, skupiałem się tylko na niej. Opowiadała o żarliwej i prawdziwej miłości,
gdzie kobieta była masochistką, a mężczyzna rozumiał to, lecz nie potrafił jej
zadowolić przyzwoicie, co powodowało wiele kłótni. Jednak mimo wszystko kochali
się bez granic, każdego dnia coraz bardziej. Kupował jej kwiaty, mówił czułe
słówka, nie chciał opuszczać, przytulał, zabawiał, ale problem sprawiało mu
zadawani bólu, nawet jak ona bardzo nalegała. Okazało się, że Florencja, bo tak
miała na imię kochanka, od niedawna miała kogoś na boku. – Nie nazwałbym tego
prawdziwą miłością, bo jak kochać to bez takich wyczynów. Dziewczyna z żalu, że
mąż dowiedział się o tej okrutnej prawdzie, popełniła samobójstwo, strzelając
sobie w głowę na jego oczach. Nie mogła znieść wzroku nienawiści Victoria, co
spowodowało, że i tamten pożegnał się ze światem śmiertelnych, czyniąc to samo
co ona. Eh, ludzie bywają dziwni, każdy na swój sposób.
Nagle usłyszałem jak otwierają się drzwi, poczułem się rozdrażniony, ponieważ nienawidziłem jak ktokolwiek mi przeszkadzał w lekturze. Podniosłem głowę i dopiero teraz spostrzegłem, że jestem w swojej starej norce. What the Hell? Co ja to robiłem? Wstałem w chwili, gdy gość ukazał mi się w słabym świetle lampy.
- Inukashi? – Bardziej stwierdziłem, niż spytałem, unosząc jedną brew do góry. Miała na sobie brązową, zwiewną koszulę, przewiązaną z boku na kokardkę i czarne spodenki, które idealnie komponowały się z tym wszystkim. Jej włosy były rozpuszczone, cała seria loków była przeczesana na prawy bok, na ten widok wyprostowałem się, zaskoczony jej osobą i to w tym miejscu. Dziewczyna ruszyła w moją stronę, zagryzając dolną wargę, w sposób, na pewno jej zdaniem, kuszący. Wyglądała tak.. inaczej niż zwykle ją widywałem. W każdym calu zmieniła się, jakby jej się coś stało. Mógłbym porównać ją do niewinnej, pięknej nimfy, czy Afrodyty – bogini piękności i miłości. Nie wiem dlaczego zrodziły się we mnie takie optymistyczne myśli.
Kocimi, zgrabnymi ruchami zbliżała się, naruszając moją przestrzeń prywatną.
- Masz blokadę. – Powiedziała, przykładając mi dłoń do szyi, w momencie, kiedy ja wstałem. Stanęła na palcach, brązowe oczy znalazły się tuż naprzeciw moich. – Otwórz się. Tak dla mnie – Zamruczała, mogłem jedynie wpatrywać się w dziewczynę, która swoim oddechem oplotła moje ucho i położyła dłonie na moich ramionach, lekko ściskając palce, potem zjechała w dół, wzdłuż rąk. Zabrała mi książkę i gdzieś odrzuciła, popychając mnie na łóżko spowrotem. – Rozluźnij się. – Usiadła mi okrakiem na kolanach. Co ona, do kurwy nędzy, robiła?!
- INUKASHI!
Wtedy obudziłem się, siadając na łóżku, krztusząc się nabranym wcześniej powietrzem. Znowu znalazłem się w naszej sypialni, gdzie panowała przyjemna ciemność, tylko księżyc spoglądał przez okno i rozświetlał pokój, a ja zacząłem oddychać szybko i płytko, składając w głowie poszczególne fragmenty snu. Przeraziłem się, kiedy na zewnątrz zaczął wiać wiatr, nabrałem przeczucia, że chimera z mojego snu chce się tu dostać i dokończyć dzieło. Poprawka – koszmaru.
- Nezumii? – Usłyszałem zaspany głos Shiona, który niezgrabnie podniósł się i automatycznie wtulił w mój tors, nie otwierając nawet oczu. Objął mnie dłońmi, a podbródek oparł o ramię. – Co się stało?
- Nie, nie. Śpij. – Pogłaskałem go po włosach wolną ręką, następnie wraz z nim położyłem się i okryłem nas kołdrą, a chłopak jeszcze mocniej do mnie przywarł, prawie leżąc na moim ciele, tak, że jego mogą wplątała się między moje i co jakiś czas się poruszała, tym samym doprowadzając mnie do szału. Nie mam pojęcia, czy robił to świadomie no ale… Nie będę go przecież budził, bo miałem ochotę, o nie.
- Shion..?
Nagle usłyszałem jak otwierają się drzwi, poczułem się rozdrażniony, ponieważ nienawidziłem jak ktokolwiek mi przeszkadzał w lekturze. Podniosłem głowę i dopiero teraz spostrzegłem, że jestem w swojej starej norce. What the Hell? Co ja to robiłem? Wstałem w chwili, gdy gość ukazał mi się w słabym świetle lampy.
- Inukashi? – Bardziej stwierdziłem, niż spytałem, unosząc jedną brew do góry. Miała na sobie brązową, zwiewną koszulę, przewiązaną z boku na kokardkę i czarne spodenki, które idealnie komponowały się z tym wszystkim. Jej włosy były rozpuszczone, cała seria loków była przeczesana na prawy bok, na ten widok wyprostowałem się, zaskoczony jej osobą i to w tym miejscu. Dziewczyna ruszyła w moją stronę, zagryzając dolną wargę, w sposób, na pewno jej zdaniem, kuszący. Wyglądała tak.. inaczej niż zwykle ją widywałem. W każdym calu zmieniła się, jakby jej się coś stało. Mógłbym porównać ją do niewinnej, pięknej nimfy, czy Afrodyty – bogini piękności i miłości. Nie wiem dlaczego zrodziły się we mnie takie optymistyczne myśli.
Kocimi, zgrabnymi ruchami zbliżała się, naruszając moją przestrzeń prywatną.
- Masz blokadę. – Powiedziała, przykładając mi dłoń do szyi, w momencie, kiedy ja wstałem. Stanęła na palcach, brązowe oczy znalazły się tuż naprzeciw moich. – Otwórz się. Tak dla mnie – Zamruczała, mogłem jedynie wpatrywać się w dziewczynę, która swoim oddechem oplotła moje ucho i położyła dłonie na moich ramionach, lekko ściskając palce, potem zjechała w dół, wzdłuż rąk. Zabrała mi książkę i gdzieś odrzuciła, popychając mnie na łóżko spowrotem. – Rozluźnij się. – Usiadła mi okrakiem na kolanach. Co ona, do kurwy nędzy, robiła?!
- INUKASHI!
Wtedy obudziłem się, siadając na łóżku, krztusząc się nabranym wcześniej powietrzem. Znowu znalazłem się w naszej sypialni, gdzie panowała przyjemna ciemność, tylko księżyc spoglądał przez okno i rozświetlał pokój, a ja zacząłem oddychać szybko i płytko, składając w głowie poszczególne fragmenty snu. Przeraziłem się, kiedy na zewnątrz zaczął wiać wiatr, nabrałem przeczucia, że chimera z mojego snu chce się tu dostać i dokończyć dzieło. Poprawka – koszmaru.
- Nezumii? – Usłyszałem zaspany głos Shiona, który niezgrabnie podniósł się i automatycznie wtulił w mój tors, nie otwierając nawet oczu. Objął mnie dłońmi, a podbródek oparł o ramię. – Co się stało?
- Nie, nie. Śpij. – Pogłaskałem go po włosach wolną ręką, następnie wraz z nim położyłem się i okryłem nas kołdrą, a chłopak jeszcze mocniej do mnie przywarł, prawie leżąc na moim ciele, tak, że jego mogą wplątała się między moje i co jakiś czas się poruszała, tym samym doprowadzając mnie do szału. Nie mam pojęcia, czy robił to świadomie no ale… Nie będę go przecież budził, bo miałem ochotę, o nie.
- Shion..?
Moje ciężkie powieki z ogromną niechęcią
otworzyły się, kiedy poczułem na sobie czyjś oddech. Gdyby nie fakt, że to
Shion, pewnie kto inny oberwałby za to, że śmiał budzić mnie w tak brutalny
sposób.
- No, moja księżniczko, pora wstawać. – Na te słowa jedynie schowałem się pod kołdrą
- Nie jestem księżniczką – Prychnąłem.
- Oh, Eve… - Dosłownie poczułem uśmiech widniejący na twarzy chłopaka. – Ale mój jesteś, prawda? – Widzę, że i żarty się go trzymają.
- Wręcz przeciwnie. – Usiadłem, opierając się o poduszki, teraz dopiero zauważyłem, że białowłosy miał w rękach tacę ze śniadaniem, którą położył mi na kolanach. Nie pomijając faktu, że ja byłem nagi, przykryty jedynie kołdrą i nieco skrępowany okryłem się dokładniej. – To ty jesteś moją własnością.
- Twoją? Nie jestem czymś. – Oburzył się trochę, na co ja zareagowałem jedynie uśmiechem, ładnie dziękując za jedzenie.
- W końcu jestem seme.. – Powiedziałem raczej do siebie, wziąłem do buzi naleśnika i ugryzłem go. – A ty nie jesz? – Spytałem po długiej dość ciszy.
- Nie jestem głodny.
Czy był tego pewien? Przeszła mi przez głowę zabawna myśl. Zagryzłem kolejny kęs, złapałem Shiona za podbródek, przyciągając do siebie i złączyłem nasze usta w słodkim, bo z polewą czekoladową, pocałunku, wpychając jedzenie do środka. Zaraz potem oderwałem się od niego ze znaczną niechęcią i zacząłem konsumować dalej. Czerwonooki połknął zawartość, znajdującą się w jego buzi i rozpoczął wyzywanie mnie od debili, wariatów, idiotów. W sumie to szła niezła wiązanka słów rzucanych w moją stronę. Pod koniec swojej wypowiedzi nie mógł wytrzymać ze śmiechu, naprawdę dziwny człowiek z niego.
- Jeszcze Ci mało? Nie mów, że znowu masz chcicę. Szczęście, że już nie musisz mnie budzić. – Usiadł po turecku, patrząc na mnie z wyrzutem. Odłożyłem tacę na bok.
- Nee, przepraszam. Więcej to się nie powtórzy! – Przyłożyłem dłoń do piersi, w geście obietnicy i na dodatek liczyłem, że mina zbitego psa pomoże. Chłopak spojrzał na mnie, śmiejąc się.
- Nie powiedziałem, że mi się nie podobało. – Jego palce dotknęły mojej ręki, potem siadając mi kolanach, musnął wargami szyję – Chcę więcej, kochanie. – Obdarowywał moje ciało niezliczonymi pocałunkami, schodząc niżej, odkrywając centymetr za centymetrem kołdrę, która znajdowała się jeszcze na mnie. – Z tobą też nie będzie problemu – Wsunął dłoń tam gdzie nie powinien, a ja od razu nabrałem na niego jeszcze więcej ochoty. Jęknąłem, ale w ostatnim momencie odsunąłem go od siebie lekko, na co ten posłał mi pytające spojrzenie. Nie dam się tak łatwo. Pocałowałem go, czując jeszcze czekoladę na ustach. Mój język przedarł się przez szereg zębów kochanka, by potem penetrować każdy zakątek Shiona.
- Shion! Shion, gdzie jesteś?! – Usłyszałem ten tak bardzo piskliwy i tak bardzo drażniący mnie głos. Inukashi, bo któż by inny, wbiegła do sypialni, w chwili, kiedy miałem się już pozbywać koszuli partnera, a moja dłoń spoczęła na jego biodrze. Ona zawsze ma to wyczucie. Który to raz z rzędu przerywa nam zabawę? W głowie miałem tylko jedno wielkie ‘ojapierdole’.
- Kultura wymaga chociażby zapukać, wiesz? – Oboje spojrzeliśmy na nią, ja zirytowany, a mój kochanek, który zamienił się teraz w bardzo zatroskanego przyjaciela – ze smutkiem w oczach.
- A niech cię pchły złapią i wyssą całą krew, będzie mniej debili na świecie! – Rzuciła we mnie swoje groźne spojrzenie , ale zaraz wyraz je twarzy zmienił się diametralnie. Z wkurzonej laski, przeszła na tryb łagodny, co, moim zdaniem, było nietypowym zjawiskiem. – Shion, mały.. – zaczynała gubić się we własnych słowach. – Nezushi, porwali go. – No nieźle, koszmar za koszmarem. I to przed świętami. Żyć nie umierać!
- No chociaż jeden problem z głowy. – Powiedziałem, odchrząkając znacząco.
Poczułem jak białowłosy spina się, schodząc ze mnie i podchodzi do dziewczyny, bez namysłu przytulając, po drodze zapinając guziki.
- Powiedz, co się stało. – Zapytał zachrypniętym głosem.
- Bo ja szłam.. z nim, no wiesz gdzie.. – Zszokowany pokręcił głową, wymawiając bezdźwięczne ‘Nie wierzę’ – No mówię ci przecież! I wiem co mówiłeś i wiem co obiecałam, no ale uznałam, że szybciej dojdę na bazar. Nie miałam ze sobą żadnego z moich psów. A oni naskoczyli na mnie i wyrwali go z ręki. – Teraz dopiero zobaczyłem, że zgniata w dłoni małą, żółtą kartkę. – Pozostawili tylko to po sobie.
- No, moja księżniczko, pora wstawać. – Na te słowa jedynie schowałem się pod kołdrą
- Nie jestem księżniczką – Prychnąłem.
- Oh, Eve… - Dosłownie poczułem uśmiech widniejący na twarzy chłopaka. – Ale mój jesteś, prawda? – Widzę, że i żarty się go trzymają.
- Wręcz przeciwnie. – Usiadłem, opierając się o poduszki, teraz dopiero zauważyłem, że białowłosy miał w rękach tacę ze śniadaniem, którą położył mi na kolanach. Nie pomijając faktu, że ja byłem nagi, przykryty jedynie kołdrą i nieco skrępowany okryłem się dokładniej. – To ty jesteś moją własnością.
- Twoją? Nie jestem czymś. – Oburzył się trochę, na co ja zareagowałem jedynie uśmiechem, ładnie dziękując za jedzenie.
- W końcu jestem seme.. – Powiedziałem raczej do siebie, wziąłem do buzi naleśnika i ugryzłem go. – A ty nie jesz? – Spytałem po długiej dość ciszy.
- Nie jestem głodny.
Czy był tego pewien? Przeszła mi przez głowę zabawna myśl. Zagryzłem kolejny kęs, złapałem Shiona za podbródek, przyciągając do siebie i złączyłem nasze usta w słodkim, bo z polewą czekoladową, pocałunku, wpychając jedzenie do środka. Zaraz potem oderwałem się od niego ze znaczną niechęcią i zacząłem konsumować dalej. Czerwonooki połknął zawartość, znajdującą się w jego buzi i rozpoczął wyzywanie mnie od debili, wariatów, idiotów. W sumie to szła niezła wiązanka słów rzucanych w moją stronę. Pod koniec swojej wypowiedzi nie mógł wytrzymać ze śmiechu, naprawdę dziwny człowiek z niego.
- Jeszcze Ci mało? Nie mów, że znowu masz chcicę. Szczęście, że już nie musisz mnie budzić. – Usiadł po turecku, patrząc na mnie z wyrzutem. Odłożyłem tacę na bok.
- Nee, przepraszam. Więcej to się nie powtórzy! – Przyłożyłem dłoń do piersi, w geście obietnicy i na dodatek liczyłem, że mina zbitego psa pomoże. Chłopak spojrzał na mnie, śmiejąc się.
- Nie powiedziałem, że mi się nie podobało. – Jego palce dotknęły mojej ręki, potem siadając mi kolanach, musnął wargami szyję – Chcę więcej, kochanie. – Obdarowywał moje ciało niezliczonymi pocałunkami, schodząc niżej, odkrywając centymetr za centymetrem kołdrę, która znajdowała się jeszcze na mnie. – Z tobą też nie będzie problemu – Wsunął dłoń tam gdzie nie powinien, a ja od razu nabrałem na niego jeszcze więcej ochoty. Jęknąłem, ale w ostatnim momencie odsunąłem go od siebie lekko, na co ten posłał mi pytające spojrzenie. Nie dam się tak łatwo. Pocałowałem go, czując jeszcze czekoladę na ustach. Mój język przedarł się przez szereg zębów kochanka, by potem penetrować każdy zakątek Shiona.
- Shion! Shion, gdzie jesteś?! – Usłyszałem ten tak bardzo piskliwy i tak bardzo drażniący mnie głos. Inukashi, bo któż by inny, wbiegła do sypialni, w chwili, kiedy miałem się już pozbywać koszuli partnera, a moja dłoń spoczęła na jego biodrze. Ona zawsze ma to wyczucie. Który to raz z rzędu przerywa nam zabawę? W głowie miałem tylko jedno wielkie ‘ojapierdole’.
- Kultura wymaga chociażby zapukać, wiesz? – Oboje spojrzeliśmy na nią, ja zirytowany, a mój kochanek, który zamienił się teraz w bardzo zatroskanego przyjaciela – ze smutkiem w oczach.
- A niech cię pchły złapią i wyssą całą krew, będzie mniej debili na świecie! – Rzuciła we mnie swoje groźne spojrzenie , ale zaraz wyraz je twarzy zmienił się diametralnie. Z wkurzonej laski, przeszła na tryb łagodny, co, moim zdaniem, było nietypowym zjawiskiem. – Shion, mały.. – zaczynała gubić się we własnych słowach. – Nezushi, porwali go. – No nieźle, koszmar za koszmarem. I to przed świętami. Żyć nie umierać!
- No chociaż jeden problem z głowy. – Powiedziałem, odchrząkając znacząco.
Poczułem jak białowłosy spina się, schodząc ze mnie i podchodzi do dziewczyny, bez namysłu przytulając, po drodze zapinając guziki.
- Powiedz, co się stało. – Zapytał zachrypniętym głosem.
- Bo ja szłam.. z nim, no wiesz gdzie.. – Zszokowany pokręcił głową, wymawiając bezdźwięczne ‘Nie wierzę’ – No mówię ci przecież! I wiem co mówiłeś i wiem co obiecałam, no ale uznałam, że szybciej dojdę na bazar. Nie miałam ze sobą żadnego z moich psów. A oni naskoczyli na mnie i wyrwali go z ręki. – Teraz dopiero zobaczyłem, że zgniata w dłoni małą, żółtą kartkę. – Pozostawili tylko to po sobie.
Zwróć co nasze, a odzyskasz co kochasz. – Nikt z nas nie rozumiał o co
chodzi, ale czułem, że zagadka nie zostanie łatwo rozwiązana. Po tym jak jakoś
wyprosiłem ich z pokoju w celu ubrania się, wszyscy zaczęliśmy szybko myśleć,
co z tym zrobić. W końcu nakazałem by Shion zaprowadził Psiarę do swojej matki.
- Znowu chcesz wszystko sam robić? - Naskoczył na mnie – Jak zwykle. Jesteś samolubny i myślisz, że zbierzesz wszystko dla siebie. O mnie nie musisz się martwić, wiesz, że potrafię wiele!
- … I przyjdź tu, nie chcę być sam. – Dodałem. – Będziesz mi potrzebny. – Pogłaskałem go po policzku, słysząc jak Inukashi udaje, że wymiotuje. Ona po prostu zazdrościła, to tyle w temacie.
btw, zapraszam na fanpejdż NO.6 : https://www.facebook.com/KazeNoReqiuem lajkujemy i udostępniamy!
- Znowu chcesz wszystko sam robić? - Naskoczył na mnie – Jak zwykle. Jesteś samolubny i myślisz, że zbierzesz wszystko dla siebie. O mnie nie musisz się martwić, wiesz, że potrafię wiele!
- … I przyjdź tu, nie chcę być sam. – Dodałem. – Będziesz mi potrzebny. – Pogłaskałem go po policzku, słysząc jak Inukashi udaje, że wymiotuje. Ona po prostu zazdrościła, to tyle w temacie.
btw, zapraszam na fanpejdż NO.6 : https://www.facebook.com/KazeNoReqiuem lajkujemy i udostępniamy!
czwartek, 11 października 2012
yolo
nie, nie zawiesiłam bloga, ani nie postanowiłam z tym skończyć. po prostu jakoś nie mam czasu, zawsze coś. .__. to naprawdę denerwujące.
OBIECUJĘ, że na dniach pojawi się notka, jak każda inna strasznie mnie męczy, bo nie wiem jak ująć słowa.
wybaczycie?
OBIECUJĘ, że na dniach pojawi się notka, jak każda inna strasznie mnie męczy, bo nie wiem jak ująć słowa.
wybaczycie?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)