Uwaga kochani, wznawiam pisanie. Za to, że tyyle nie pisałam naprawdę przepraszam, ale lenistwo to straszna rzecz. Poza tym pomysły jakby zaczęły ulatniać się ze mnie w trybie szybkim.
Blog wraca dzięki jednej czytelniczce, która nie odpuszczała i wciąż męczyła mnie bym kontynuowała pisanie. Dziękuję Agnieszko za masę pomysłów, które zostaną niedługo wykorzystane! <3
Wygląd bloga nieco podrasowany, liczę, że się podoba. Dziękuję również autorce grafiki za jej wykonanie.
Jeżeli sceny +18 nie wchodzą w grę, to pomijać ostatnią część.
~Nezumi.
Ciepła dłoń
wędrowała wzdłuż mojego ramienia, co jakiś czas się zatrzymując. Oh, tak, Shion
chyba nie może spać i postanowił skorzystać z okazji i trochę mnie podotykać.
Koleś, ja wcale nie usnąłem. Ale… Ale miło czuć jego dotyk na swoim ciele. Nie
otwierałem oczu, napawałem się chwilą. Leżał za mną i czułem jego oddech na
moim karku, po którym zaraz pomaszerowały palce. Westchnąłem mimowolnie, a
białowłosy zachichotał, ciesząc się najwyraźniej z tego, czego dokonał. Z karku
przeszedł na kręgosłup, a drugą ręką liczył moje żebra. Ja za to w szybkim momencie
znalazłem się nad nim, po prostu obróciłem się i złapałem go za nadgarstek,
grzywka praktycznie zasłaniała mi oczy.
- Co ty wyczyniasz? – Zapytałem, wkładając kolano między jego nogi.
- Ne-Nezumi – Jęknął żałośnie – Obudziłem cię? – Wydął dolną wargę, udając smutnego.
- Nie, nawet nie spałem.
- Dlaczego? – Pokręciłem z niedowierzaniem głową, siadając obok niego. On zaraz podniósł się, podpierając się z tyłu rękoma. Podrapałem się po policzku. – Powiedz mi. – Dodał, kiedy nadal milczałem.
- Zastanawia mnie ten chłopak, co go dzisiaj poznaliśmy. W zasadzie to… Intryguje. – Przegryzłem dolna wargę.
- Karasu – Uściślił. No co ty nie powiesz? – Spodobała mu się Inukashi. Tylko to zauważyłem. Widać, że jest wesołym człowiekiem. Wszędzie go pełno i zawsze do wszystkiego podchodzi optymistycznie. Nie rozumiem, co masz na myśli, mówiąc, że on cię intryguje. Mam się czuć zazdrosny? – Przysunął głowę bliżej mojej.
- Jeżeli chcesz – Wzruszyłem ramionami. – Nawet nie wiedział, że to my jesteśmy sprawcami całego zajścia związanego z miastem.
- Może po prostu się tym nie interesował? Wiesz, jeden z tych co mają gdzieś jak potoczy się dalej życie miasta. – Zaczesał palcami włosy do tyłu, potem bardziej zaciągnął koszulkę, którą miał na sobie. Oblizałem swoje suche usta. Nastała głęboka, ale przyjemna cisza. Z Shionem to nawet miło się milczy, w dodatku w półmroku wyglądał jeszcze bardziej pociągająco. Był klimat. Westchnął ciężko, a głos mu zadrżał – Niedługo minie rok – Wpatrywał się w dywan. Sprawiał wrażenie dobitego tym faktem.
- Niczym nie powinieneś się martwić.
- Nezumi, ja… A zdaje się jakby to było zaledwie kilka dni temu. Wciąż przechodzą mnie dreszcze. – Napotkałem w końcu jego wzrok. – Nie martwię się, a tęsknię.
Wtedy pojąłem, co chce powiedzieć. Safu. Z pewnością odczuwał jej brak.
- Nic nie mogłeś zrobić. – Przyłożyłem dłoń do jego policzka, głaszcząc go.
- Chodźmy już spać, nie chcę teraz o tym myśleć. Zawsze mnie do dopadało nocami, gdy byłem sam. Dzięki, że wróciłeś. – Uśmiechnął się słabo, a ja odwzajemniłem uśmiech. Wróciłem na swoje poprzednie miejsce tyle tylko, że leżałem na plecach, wgapiając się w sufit, a młodszy objął moją talię i wtulił się w tors, chcąc wsłuchać się w bicie mojego serca.
- Co ty wyczyniasz? – Zapytałem, wkładając kolano między jego nogi.
- Ne-Nezumi – Jęknął żałośnie – Obudziłem cię? – Wydął dolną wargę, udając smutnego.
- Nie, nawet nie spałem.
- Dlaczego? – Pokręciłem z niedowierzaniem głową, siadając obok niego. On zaraz podniósł się, podpierając się z tyłu rękoma. Podrapałem się po policzku. – Powiedz mi. – Dodał, kiedy nadal milczałem.
- Zastanawia mnie ten chłopak, co go dzisiaj poznaliśmy. W zasadzie to… Intryguje. – Przegryzłem dolna wargę.
- Karasu – Uściślił. No co ty nie powiesz? – Spodobała mu się Inukashi. Tylko to zauważyłem. Widać, że jest wesołym człowiekiem. Wszędzie go pełno i zawsze do wszystkiego podchodzi optymistycznie. Nie rozumiem, co masz na myśli, mówiąc, że on cię intryguje. Mam się czuć zazdrosny? – Przysunął głowę bliżej mojej.
- Jeżeli chcesz – Wzruszyłem ramionami. – Nawet nie wiedział, że to my jesteśmy sprawcami całego zajścia związanego z miastem.
- Może po prostu się tym nie interesował? Wiesz, jeden z tych co mają gdzieś jak potoczy się dalej życie miasta. – Zaczesał palcami włosy do tyłu, potem bardziej zaciągnął koszulkę, którą miał na sobie. Oblizałem swoje suche usta. Nastała głęboka, ale przyjemna cisza. Z Shionem to nawet miło się milczy, w dodatku w półmroku wyglądał jeszcze bardziej pociągająco. Był klimat. Westchnął ciężko, a głos mu zadrżał – Niedługo minie rok – Wpatrywał się w dywan. Sprawiał wrażenie dobitego tym faktem.
- Niczym nie powinieneś się martwić.
- Nezumi, ja… A zdaje się jakby to było zaledwie kilka dni temu. Wciąż przechodzą mnie dreszcze. – Napotkałem w końcu jego wzrok. – Nie martwię się, a tęsknię.
Wtedy pojąłem, co chce powiedzieć. Safu. Z pewnością odczuwał jej brak.
- Nic nie mogłeś zrobić. – Przyłożyłem dłoń do jego policzka, głaszcząc go.
- Chodźmy już spać, nie chcę teraz o tym myśleć. Zawsze mnie do dopadało nocami, gdy byłem sam. Dzięki, że wróciłeś. – Uśmiechnął się słabo, a ja odwzajemniłem uśmiech. Wróciłem na swoje poprzednie miejsce tyle tylko, że leżałem na plecach, wgapiając się w sufit, a młodszy objął moją talię i wtulił się w tors, chcąc wsłuchać się w bicie mojego serca.
Czy tylko ja nie
lubię porannego słońca, które koniecznie chce się wbić do pokoju przez
zasłonięte rolety? Kurczę, to tak drażni moje oczy, które co jak co, ale wolą
półmrok, a nie takie coś. Przetarłem oczy i jęknąłem żałośnie.
- Weź wyłącz to słońce. – Cisza. A tego znowu gdzieś wcięło, czy jak? – Shion? – Usiadłem z niechęcią, rozglądając się po pokoju i drapiąc po głowie. Chwilę mi zajęło, żeby ogarnąć jaki mamy dzień i godzinę, więc posiedziałem sobie jeszcze jakiś czas i wyszedłem z sypialni.
- Ooo, widzę, że wstała moja księżniczka. – Zaczął Shion, kiedy wpadłem na niego w korytarzu. Miał w rękach suche pranie i prawdopodobnie niósł je tam, skąd ja właśnie wychodziłem.
- Już ci coś na ten temat mówiłem… - Ziewnąłem, mierząc go wzrokiem.
- Twoja twarz nie wygląda wyjściowo – Zachichotał. No naprawdę niezły żart. Halo, mam prawo być nieogarniętym we własnym domu i to o godzinie dziewiątej rano. – Nezumi, co myślisz o tym, by jednak nadrobić wigilię? Ta jakoś nam nie wyszła… Pogadałbym z mamą i byśmy zrobili ją u nas… W końcu i ty, i ja mamy jeszcze przerwę świąteczną, chyba ze grasz w jakiejś sztuce w tym tygodniu.
Przez chwilę pomyślałem o tym. Faktycznie wspólne świętowanie nam nie wyszło i to był dobry pomysł. Chociaż ja bardziej liczyłem na prezenty, niż na wszystko inne. No i na jedzenie. Hehs. Zgodziłem się i poszedłem napełnić mój pusty żołądek.
Pomagając chłopakowi w ogólnych porządkach domowych, zdałem sobie sprawę, że nie mam dla niego nic na święta… Ups. Niechby to szlag jasny mnie trafił! Jak mogłem o tym zapomnieć. Swoją drogą to mamy już początek stycznia, a przeze mnie nawet nie mieliśmy ani Bożego Narodzenia, ani sylwestra, bo ja przesiedziałem ten czas w szpitalu przyczepiony do kroplówki. Jednak mam jeszcze czas. Skoro w dniu wigilii ratowałem Nezushi, a miałem gdzieś dla niego podarunek, to prezent nadal musi być w tym samym miejscu, w którym go zostawiłem.
Szczęście, że Shion postanowił pójść do mamy i zaprosić ją. Tak samo jak Inukashi, więc miałem chwilę czasu dla siebie i na to, by wygrzebać z szafy paczkę.
- Jest! – Oznajmiłem, nie wiem komu, triumfalnie, wyciągając pudełko, które było ładnie owinięte kolorowym papierem i czerwoną wstążeczką. Zacząłem patrzeć na nie z każdej strony. Czy faktycznie mu się to spodoba? Bo raczej do niczego się nie przyda… Pomyślałem. Wtedy spostrzegłem w rogu szafy jakiś karton mało szczelnie zamknięty. Ciekawość wzięła górę i wysunąłem go do przodu, otwierając od razu. Na dnie znajdowało się sześć prezentów. W każdym razie wyglądały na takie coś. Każda paczuszka podpisana: Mama, Inu, Nezushi, Nezumi i dwie niewiadomo dla kogo. Wziąłem tę z moim imieniem i lekko potrząsnąłem. Ciekawe co tam jest?
Odłożyłem wszystko i uznałem, że nie należy psuć sobie świąt.
Wyszedłem z domu.
- Weź wyłącz to słońce. – Cisza. A tego znowu gdzieś wcięło, czy jak? – Shion? – Usiadłem z niechęcią, rozglądając się po pokoju i drapiąc po głowie. Chwilę mi zajęło, żeby ogarnąć jaki mamy dzień i godzinę, więc posiedziałem sobie jeszcze jakiś czas i wyszedłem z sypialni.
- Ooo, widzę, że wstała moja księżniczka. – Zaczął Shion, kiedy wpadłem na niego w korytarzu. Miał w rękach suche pranie i prawdopodobnie niósł je tam, skąd ja właśnie wychodziłem.
- Już ci coś na ten temat mówiłem… - Ziewnąłem, mierząc go wzrokiem.
- Twoja twarz nie wygląda wyjściowo – Zachichotał. No naprawdę niezły żart. Halo, mam prawo być nieogarniętym we własnym domu i to o godzinie dziewiątej rano. – Nezumi, co myślisz o tym, by jednak nadrobić wigilię? Ta jakoś nam nie wyszła… Pogadałbym z mamą i byśmy zrobili ją u nas… W końcu i ty, i ja mamy jeszcze przerwę świąteczną, chyba ze grasz w jakiejś sztuce w tym tygodniu.
Przez chwilę pomyślałem o tym. Faktycznie wspólne świętowanie nam nie wyszło i to był dobry pomysł. Chociaż ja bardziej liczyłem na prezenty, niż na wszystko inne. No i na jedzenie. Hehs. Zgodziłem się i poszedłem napełnić mój pusty żołądek.
Pomagając chłopakowi w ogólnych porządkach domowych, zdałem sobie sprawę, że nie mam dla niego nic na święta… Ups. Niechby to szlag jasny mnie trafił! Jak mogłem o tym zapomnieć. Swoją drogą to mamy już początek stycznia, a przeze mnie nawet nie mieliśmy ani Bożego Narodzenia, ani sylwestra, bo ja przesiedziałem ten czas w szpitalu przyczepiony do kroplówki. Jednak mam jeszcze czas. Skoro w dniu wigilii ratowałem Nezushi, a miałem gdzieś dla niego podarunek, to prezent nadal musi być w tym samym miejscu, w którym go zostawiłem.
Szczęście, że Shion postanowił pójść do mamy i zaprosić ją. Tak samo jak Inukashi, więc miałem chwilę czasu dla siebie i na to, by wygrzebać z szafy paczkę.
- Jest! – Oznajmiłem, nie wiem komu, triumfalnie, wyciągając pudełko, które było ładnie owinięte kolorowym papierem i czerwoną wstążeczką. Zacząłem patrzeć na nie z każdej strony. Czy faktycznie mu się to spodoba? Bo raczej do niczego się nie przyda… Pomyślałem. Wtedy spostrzegłem w rogu szafy jakiś karton mało szczelnie zamknięty. Ciekawość wzięła górę i wysunąłem go do przodu, otwierając od razu. Na dnie znajdowało się sześć prezentów. W każdym razie wyglądały na takie coś. Każda paczuszka podpisana: Mama, Inu, Nezushi, Nezumi i dwie niewiadomo dla kogo. Wziąłem tę z moim imieniem i lekko potrząsnąłem. Ciekawe co tam jest?
Odłożyłem wszystko i uznałem, że nie należy psuć sobie świąt.
Wyszedłem z domu.
Czasami zastanawiam się, dlaczego wróciłem.
Chwilowe myśli, które wpadają mi do głowy, by zaraz się ulotnić i udekorować
moją twarz uśmiechem, bo zauważam Shiona. Ma niezłe wyczucie, to mu muszę
przyznać.
- Chodzisz taki zamyślony, coś nie tak, kochanie? – Zapytał, mając w rękach talerz pełen krokietów. Amka, żarcie. Odstawił go na stół nakryty białym obrusem.
- W tej chwili nie ma czasu na myślenie, kiedy każdy coś tu robi i jest ogólny harmider.
- O nie, szkrabie..! – Aha, właśnie zostałem i tak zignorowany, bo chłopak podbiegł do dziecka, które dobierało się do słodyczy na choince, wziął je na ręce. Jeszcze chwila, a wszystko runęłoby z impetem na podłogę, przygniatając dziecko. – Nie wolno taak. Masz, wujek da ci jedną czekoladkę. – Skierował się z nim do kuchni, gdzie była Karan, wciąż przygotowująca z Inukashi dania na kolację. – Nezumi, zmieć igły, które spadły. – Wręcz mi nakazał, ale po tym się zaśmiał.
Zrobiliśmy sobie wspólną wigilię dwa dni po tym jak obaj ustaliliśmy, że nadrobimy zaległości.
Nie narzekam, było tak jak zaplanowano. Każdy złożył sobie życzenia, dostaliśmy prezenty (najwięcej jednak otrzymał malec, jako że to dziecko, które każdy chce uszczęśliwić) i spędziliśmy miło razem czas.
- Nezumi, wszystkiego dobrego. Żebym zawsze widział u ciebie uśmiech. – Wystawił w moim kierunku pudełko, które ja już wcześnie wywęszyłem w szafie. Wziąłem je.
– Dziękuję, ale wiesz, że nie trzeba było…
- Oh, przestań. Po prostu rozpakuj. – Poprosił z iskierkami w oczach.
Zrobiłem to. W środku ujrzałem broszkę w kształcie osy.
- Tak naprawdę to nie wiedziałem, co mam ci kupić, ale jak to zobaczyłem, to uznałem za odpowiedni prezent. – Była wielkości połowy dłoni. – Możesz ją schować do szuflady albo postawić gdzieś do ozdoby. Bylebym miał tę świadomość, że to masz.
- Dziękuję. Nie wiem co mam powiedzieć. Jest śliczna. Przypomina…
- Tak. Z tego względu ją dostałeś. – Przypiął mi ją do mojej bladoniebieskiej koszuli, tuż przy sercu. Podszedłem do choinki, wziąłem podarunek dla niego i wręczyłem Shionowi.
- Pomyślałem, że ci się przyda. W końcu twój stary telefon został zniszczony w drobny maczek.
- Ale lubiłem go.
- Ten też polubisz. – Muszę przyznać się, że wcześniejszy pomysł po prostu uznałem za bezużyteczny i kupiłem mu właśnie to, co dostał. Od tamtej pory żył bez komórki. Biedaczek.
- Chodzisz taki zamyślony, coś nie tak, kochanie? – Zapytał, mając w rękach talerz pełen krokietów. Amka, żarcie. Odstawił go na stół nakryty białym obrusem.
- W tej chwili nie ma czasu na myślenie, kiedy każdy coś tu robi i jest ogólny harmider.
- O nie, szkrabie..! – Aha, właśnie zostałem i tak zignorowany, bo chłopak podbiegł do dziecka, które dobierało się do słodyczy na choince, wziął je na ręce. Jeszcze chwila, a wszystko runęłoby z impetem na podłogę, przygniatając dziecko. – Nie wolno taak. Masz, wujek da ci jedną czekoladkę. – Skierował się z nim do kuchni, gdzie była Karan, wciąż przygotowująca z Inukashi dania na kolację. – Nezumi, zmieć igły, które spadły. – Wręcz mi nakazał, ale po tym się zaśmiał.
Zrobiliśmy sobie wspólną wigilię dwa dni po tym jak obaj ustaliliśmy, że nadrobimy zaległości.
Nie narzekam, było tak jak zaplanowano. Każdy złożył sobie życzenia, dostaliśmy prezenty (najwięcej jednak otrzymał malec, jako że to dziecko, które każdy chce uszczęśliwić) i spędziliśmy miło razem czas.
- Nezumi, wszystkiego dobrego. Żebym zawsze widział u ciebie uśmiech. – Wystawił w moim kierunku pudełko, które ja już wcześnie wywęszyłem w szafie. Wziąłem je.
– Dziękuję, ale wiesz, że nie trzeba było…
- Oh, przestań. Po prostu rozpakuj. – Poprosił z iskierkami w oczach.
Zrobiłem to. W środku ujrzałem broszkę w kształcie osy.
- Tak naprawdę to nie wiedziałem, co mam ci kupić, ale jak to zobaczyłem, to uznałem za odpowiedni prezent. – Była wielkości połowy dłoni. – Możesz ją schować do szuflady albo postawić gdzieś do ozdoby. Bylebym miał tę świadomość, że to masz.
- Dziękuję. Nie wiem co mam powiedzieć. Jest śliczna. Przypomina…
- Tak. Z tego względu ją dostałeś. – Przypiął mi ją do mojej bladoniebieskiej koszuli, tuż przy sercu. Podszedłem do choinki, wziąłem podarunek dla niego i wręczyłem Shionowi.
- Pomyślałem, że ci się przyda. W końcu twój stary telefon został zniszczony w drobny maczek.
- Ale lubiłem go.
- Ten też polubisz. – Muszę przyznać się, że wcześniejszy pomysł po prostu uznałem za bezużyteczny i kupiłem mu właśnie to, co dostał. Od tamtej pory żył bez komórki. Biedaczek.
- Kochajmy się.
Teraz. – Białowłosy siedział na łóżku, przykryty już kołdrą. Ja znajdowałem się
obok niego, ale leżałem, wpatrując się w
sufit. Ogółem to rozmawialiśmy, ale on tymi słowami spowodował krótką ciszę w
pokoju. – Wiem, że tego chcesz, ale wolisz się nie odzywać. – Zaciskał dłonie w
pięści na pościeli. – Nezumiii~ - Usiadł szybko na mnie okrakiem, palcami
błądząc po moim torsie. – Przeleć mnie porządnie. Nie bądź kluchą. –
Zachichotał, podciągając do góry moją koszulkę.
- Nie tak prędko. – Usiadłem, podpierając się jedną ręką za plecami, a drugą złapałem za jego podbródek i złączyłem nasze usta. Poczułem, że on jest bardzo napalony, bo zaczął zachłannie oddawać pocałunek, jakby prosząc o więcej. Przebiłem się przez szereg jego zębów językiem, by napotkać ten chłopaka. Poddawał się, nie chciał choć na chwilę zawalczyć o dominację. Podobało mi się to. Zarzucił rączki na moją szyję, a ja tym sposobem pozbyłem się z niego koszulki, całując go najpierw w jabłko Adama, potem polizałem wzdłuż prawego obojczyka. Wróciłem do błagających o więcej uwagi warg Shiona, zagryzając mu dolną. Białowłosy wzdychał mi do ust, pojękując co jakiś czas i wymawiając moje imię w sposób bardzo mnie podniecający, więc zacząłem pieścić przez bokserki jego męskość, nie przestając się z nim całować.
- Ohh, taak, więcej. Chcę więcej~! – Mrużył oczy, kiedy czule zajmowałem się jego sutkami. Poruszał delikatnie biodrami, kiedy ściskałem mu pośladki. W chwili, gdy lekko się uniósł, zsunąłem z niego bieliznę na tyle, na ile pozwalała mi nasza pozycja. Rozebrałem się z górnej części mojej garderoby, a młodszy zlazł ze mnie, by umiejscowić się między moimi nogami. Musnął ustami mojego przyjaciela przez cienki materiał bokserek, ale zaraz zdjął je ze mnie. Polizał penisa wzdłuż, trzymając go w dłoniach.
Długo powstrzymywałem się od westchnień, lecz Shion wiedział jak należy postąpić, by osiągnąć to co chce. A ja osiągnąłem erekcję. Włożył go sobie do buzi i zaczął nią poruszać, tym samym wypiął swój tyłek, a jego plecy tworzyły łuk. Miałem teraz doskonały widok na niego i znak węża, który go oplatał. Podniósł się i pchnął mnie na plecy, całując przy tym. Obaj byliśmy rozpaleni do tego stopnia, że nie obchodziło nas, co się może stać. Ktoś mógł wejść, a nas by to nie obeszło. Po prostu chwila nas pochłonęła.
- Mmm… Shionie, nie wiedziałem, że potrafisz być taki pewny siebie~
- Jeszcze wiele o mnie nie wiesz, hehe. – Zaśmiał się krótko, acz melodyjnie, wchodząc z powrotem na mnie od razu nadziewając się na moją męskość. Z bólu mocno zacisnął powieki, odchylając głowę do tyłu. Złapałem go za biodra, pomagając mu nadziać się do końca. Zagryzł swoją wargę dość mocno, trzymając się moich nadgarstków. – Taak, ahh… Uuhh~ - Kiedy powoli zaczął się poruszać na mnie, łzy powoli zaczęły cieknąć mu z oczu. Usiadłem, zostawiając na jego ustach czuły pocałunek.
- Boli? Ahh… - Sapałem, bo on nieustępliwie wiercił się.
- Tak, ale kładź się. Jest mi dobrze. – Położył się razem ze mną, a ja obróciłem się, tak że teraz on znajdował się na dole. Ująłem jego udo, posuwając go. Na początku były to powolne ruchy, które potem stały się szybsze i rytmiczne. Mój chłopak tylko prosił o więcej, obejmując mnie i wbijając paznokcie w plecy. – Proszę… Powiedz mi, dlaczego.. – I kolejna seria wzdychań – Gdzie byłeś pół roku?
- Nie czas na taką rozmowę. – Odparłem, prostując się i kładąc jego nogę na swoim ramieniu. On ułożył swoje ręce nad głową, głośno jęcząc i obracając głowę na bok.
- Prooszę… Błagam cię. – Włożyłem mu palca do ust, a on instynktownie zaczął go ssać – Tak, przyspiesz, kochanie! – Drugą ręką pocierałem jego penisa i zaraz poczułem jak dochodzi z głośnym westchnięciem. Ja osiągnąłem orgazm po kilku pchnięciach, padając na niego i chcąc uspokoić swoje serce.
- Nie tak prędko. – Usiadłem, podpierając się jedną ręką za plecami, a drugą złapałem za jego podbródek i złączyłem nasze usta. Poczułem, że on jest bardzo napalony, bo zaczął zachłannie oddawać pocałunek, jakby prosząc o więcej. Przebiłem się przez szereg jego zębów językiem, by napotkać ten chłopaka. Poddawał się, nie chciał choć na chwilę zawalczyć o dominację. Podobało mi się to. Zarzucił rączki na moją szyję, a ja tym sposobem pozbyłem się z niego koszulki, całując go najpierw w jabłko Adama, potem polizałem wzdłuż prawego obojczyka. Wróciłem do błagających o więcej uwagi warg Shiona, zagryzając mu dolną. Białowłosy wzdychał mi do ust, pojękując co jakiś czas i wymawiając moje imię w sposób bardzo mnie podniecający, więc zacząłem pieścić przez bokserki jego męskość, nie przestając się z nim całować.
- Ohh, taak, więcej. Chcę więcej~! – Mrużył oczy, kiedy czule zajmowałem się jego sutkami. Poruszał delikatnie biodrami, kiedy ściskałem mu pośladki. W chwili, gdy lekko się uniósł, zsunąłem z niego bieliznę na tyle, na ile pozwalała mi nasza pozycja. Rozebrałem się z górnej części mojej garderoby, a młodszy zlazł ze mnie, by umiejscowić się między moimi nogami. Musnął ustami mojego przyjaciela przez cienki materiał bokserek, ale zaraz zdjął je ze mnie. Polizał penisa wzdłuż, trzymając go w dłoniach.
Długo powstrzymywałem się od westchnień, lecz Shion wiedział jak należy postąpić, by osiągnąć to co chce. A ja osiągnąłem erekcję. Włożył go sobie do buzi i zaczął nią poruszać, tym samym wypiął swój tyłek, a jego plecy tworzyły łuk. Miałem teraz doskonały widok na niego i znak węża, który go oplatał. Podniósł się i pchnął mnie na plecy, całując przy tym. Obaj byliśmy rozpaleni do tego stopnia, że nie obchodziło nas, co się może stać. Ktoś mógł wejść, a nas by to nie obeszło. Po prostu chwila nas pochłonęła.
- Mmm… Shionie, nie wiedziałem, że potrafisz być taki pewny siebie~
- Jeszcze wiele o mnie nie wiesz, hehe. – Zaśmiał się krótko, acz melodyjnie, wchodząc z powrotem na mnie od razu nadziewając się na moją męskość. Z bólu mocno zacisnął powieki, odchylając głowę do tyłu. Złapałem go za biodra, pomagając mu nadziać się do końca. Zagryzł swoją wargę dość mocno, trzymając się moich nadgarstków. – Taak, ahh… Uuhh~ - Kiedy powoli zaczął się poruszać na mnie, łzy powoli zaczęły cieknąć mu z oczu. Usiadłem, zostawiając na jego ustach czuły pocałunek.
- Boli? Ahh… - Sapałem, bo on nieustępliwie wiercił się.
- Tak, ale kładź się. Jest mi dobrze. – Położył się razem ze mną, a ja obróciłem się, tak że teraz on znajdował się na dole. Ująłem jego udo, posuwając go. Na początku były to powolne ruchy, które potem stały się szybsze i rytmiczne. Mój chłopak tylko prosił o więcej, obejmując mnie i wbijając paznokcie w plecy. – Proszę… Powiedz mi, dlaczego.. – I kolejna seria wzdychań – Gdzie byłeś pół roku?
- Nie czas na taką rozmowę. – Odparłem, prostując się i kładąc jego nogę na swoim ramieniu. On ułożył swoje ręce nad głową, głośno jęcząc i obracając głowę na bok.
- Prooszę… Błagam cię. – Włożyłem mu palca do ust, a on instynktownie zaczął go ssać – Tak, przyspiesz, kochanie! – Drugą ręką pocierałem jego penisa i zaraz poczułem jak dochodzi z głośnym westchnięciem. Ja osiągnąłem orgazm po kilku pchnięciach, padając na niego i chcąc uspokoić swoje serce.
Słabe? Trudno! Lavi dopiero się rozkręca.