poniedziałek, 27 lutego 2012

rodział 3.

powinnam troszeczkę dopracować tego bloga, ale to w najbliższym czasie. teraz czytamy. :3


~Nezumi.

- NIE ! - zachrypnięty głos Shion'a zdawało się słyszeć w całym domu. - Dlaczego ? Dlaczego nie możesz mi powiedzieć co się z Tobą działo ? - widziałem jak oczy mu się zaszkliły.
- Po prostu. Dopiero co się tutaj zadomowiłem - pokazałem na sypialnię.
     Muszę przyznać, że chłopak nieźle sobie beze mnie przez ten czas poradził. Pokój miał stonowane barwy. Czekoladowe ściany z kwiecistym śmietankowym kolorem. Naprzeciw wejścia stało jednoosobowe łóżko ze śnieżnobiałą pościelą. On nalegał na to, że mogę z nim dzielić pokój, ale ja miałem swój honor i uparłem się, że będzie mi wygodniej na kanapie w salonie. Poza tym po moim ostatnim śnie naprawdę z chęcią tam spałem.
- Nie musisz wszystkiego wiedzieć od razu. - wypaliłem z myślą, że to będzie najlepsza odpowiedź. Białowłosy odwrócił się i usiadł na łóżku.
- Ty zawsze to samo. - łzy zaczęły spływać mu po policzkach. Zrobiłem kilka kroków i stanąłem przed nim. Spojrzał mi prosto w oczy.
- Posłuchaj mnie, no. - oparłem ręce o biodra. - Mówiłem Ci już, że masz nie płakać za innych. Nie warto.
- Ty nadal nie rozumiesz ! - huknął na mnie, potrząsając głową tak, że jego łzy zawirowały w powietrzu. - Ja.. ja martwiłem się, a Ty nie dawałeś nawet znaku życia. I to nie jest powód do płaczu ? Egoista z Ciebie.
     Miał w sumie chłopak rację. Ale w tej chwili nie musiał dowiadywać się gdzie byłem. Nawet nie warto o tym mówić. Tylko ciężko było mi to jemu wyjaśnić. Usiadłem obok niego. Nie wiedziałem jak rozładować sytuację. Po prostu milczałem.
- Ale to dobrze, że jednak tu jesteś. - ostatnie dwa słowa wypowiedział powoli i wyraźnie. Uśmiechnąłem się tylko i otarłem mu łzy, szepcząc 'przepraszam'
     Pociągnął nosem i uśmiechnął się. Położyłem na jego dłoń, która spoczywała na łóżku, swoją i ścisnąłem ją lekko. Shion bez zastanowienia złapał mnie za podbródek i przybliżył swoje usta do moich. Chwilę trwało to, zanim dotarło do mnie co się dzieje. Oddałem pocałunek. Odsunął się trochę i spojrzał znowu na mnie. Spodobało mi się to co on zrobił, co więcej, nie miałem dość. Mógłbym błagać, by to się powtórzyło. Ale jedynie co byłem w stanie zrobić to przejechać ręką od dołu do góry, kończąc na ramieniu. Dłonią powędrowałem do jego koszuli, odpiąłem pierwszy guzik. Przysunąłem się do niego, a chłopak nie stawiał oporu. Położył się, znalazłem się nad nim i pozwolił kontynuować moją pracę. Sam nie pozostawał dłużny i wsunął swoją ciepłą dłoń pod moją bluzkę, zachęcając przy tym do dalszego działania. Ściągnął ją ze mnie, a ja zaraz potem odpiąłem wszystkie guziki i mogłem podziwiać te czerwone ślady, które świadczyły o tym, że on nadal żyje.
     Prawie na nim leżałem, opierałem się tylko rękoma, w tym jedną przygwoździłem jego nadgarstek do pościeli. Zacząłem go całować.
- I co potem ? - zapytał.
- Całuj i nie pytaj co dalej, bo na to nie znam odpowiedzi - Powróciłem do całowania, albo raczej on powrócił. Na początku powoli i ostrożnie. Jakby jego usta były najdelikatniejszą porcelaną jaką posiadałem. Potem dodałem język i czułem jego podniebienie. Oplótł swoje nogi wokół moich bioder i ścisnął mocno. Bał się najwyraźniej, że znowu mnie straci. Zjechałem niżej, muskałem jego szyję i schodziłem niżej .. i niżej. Wydał z siebie cichy jęk, co bardziej mnie podkręciło.
     Ręką zacząłem masować w dół i górę jego zewnętrzną część uda. Teraz to już leżałem nad nim, a on opuścił nogi. Dłonie wplótł w moje włosy, rozpuszczając je przy tym. Usłyszeliśmy jak ktoś wali się do drzwi. Już chciałem przestać, gdy Shion złapał mnie za kark i zaczął robić mi malinkę na szyi. Miałem gdzieś to, że ktoś się dobija. Nic nie było ważniejsze od przebywania z nim. I to jeszcze w takiej chwili. Całkowicie się jemu poddałem i zamknąłem oczy, z rozkoszą oddając się chłopakowi.
     Nagle ktoś otworzył drzwi od sypialni, trzaskając przy tym. Obróciliśmy we dwoje wzrok na gościa. Z drżącym palcem wskazujących na nas, stała jak wryta Psiara.
- Khr, kh.. - nie mogła nic z siebie wydusić przez długi czas, my ani przestraszeni, ani załamani tym, ze zobaczyła nas w jednoznacznej sytuacji. W końcu się pozbierała. - Przyssałeś się do niego, jak głodna pchła. Shion, coś mi obiecałeś, prawda ?
- Ah, faktycznie. - chciał się wygramolić z mojego objęcia, ale dotarło do niego, że to nie będzie łatwe.
     Przysunął się do mnie i pocałował namiętnie na oczach dziewczyny. Rozchyliłem ręce. Chłopak wstał, wybiegł z pokoju cały czerwony, zapinając po drodze koszulę. Ja usiadłem po turecku na łóżku i uśmiechnąłem się szeroko.
- Ciebie też miło widzieć. - rzekłem.
- Wróciło się w końcu na stare śmieci ? - oparła się o półkę, która stała niedaleko wyjścia i skrzyżowała ręce.
- Ja dotrzymuję obietnic. - podszedłem do niej i potargałem jej włosy. Prychnęła jak to na Psiarę przystało.

Ciąg dalszy nastąpi. x3

Mam wielką nadzieje, że nikogo tym nie zanudziłam. ;o

niedziela, 26 lutego 2012

rodział 2.

     Przez jakiś czas brakowało mi mojej kochanej weny. A co trzeba było zrobić ? Po prostu skończyć oglądać No.6. Nie ukrywam, że mieszają się do tej pory we mnie emocje po obejrzeniu. ;> zapraszam na ciąg dalszy lektury.

~Shion.

     Obudziły mnie poranne promienie jesiennego słońca. Wstałem, ubrałem pierwszą lepszą koszulę, którą znalazłem. Tak szczerze to nie miałem za bardzo ochoty wstawać. Podniosłem jedynie głowę i spojrzałem przez okno. Widok był niesamowity. Całe miasto było inne, spowite jakby magią. Uśmiechnąłem się. Minęło tyle czasu odkąd .. - pomyślałem, ale nim zdążyłem dokończyć myśl, usłyszałem jeden wielki huk, jakieś uderzenie czy coś w tym stylu.
     Skoczyłem na równe nogi. Ze strachem pobiegłem do kuchni zobaczyć co się dzieje.
- ...wa mać! - Nezumi warknął do siebie, siedząc po turecku prawie pod stołem i masując sobie przy tym tył głowy. Uśmiechnąłem się mimowolnie.
     Chłopak miał na sobie jedynie luźne spodnie, więc mogłem przyglądać się do woli jemu doskonałemu torsowi, którego ja raczej nie posiadałem. Eh, żebym tylko nie popadł w jakieś kompleksy. Odchrząknąłem.
- Co się tutaj dzieje ? - zapytałem. Spojrzał na mnie swoimi szarymi oczami, trochę zmieszany, ale zaraz mi odpowiedział.
- Upadł mi nóż i wylądował o tam. - wskazał przed siebie na podłogę - A jakieś siły doprowadziły do tego, że walnąłem o stół..
     Usiadłem na krześle, przyciągając kolana do klatki i oparłem o nie głowę. Moja jedna połowa mózgu jeszcze spała. Szczur krzątał się jeszcze chwilę po pomieszczeniu. Potem zajął miejsce obok, podając mi niewielką miseczkę. A co ja w niej zobaczyłem ? Ryż ze śmietaną i truskawkami. W sumie to jak na niego był to wyczyn warty grzechu. Gdy tylko tego spróbowałem to moje kubki smakowe zaczęły wariować. Nie mogłem oprzeć się smakowi.
- Niesamowite ! - zacząłem się zajadać.
     Chłopak jedząc swoją porcję, nucił sobie coś pod nosem. Jakbym już gdzieś słyszał tę melodię. Nagle oniemiałem. Zacząłem przypominać sobie urywki swojego snu.. Nie, nie wierzę. Jakby Nezumi zaśpiewał mi coś, chwaląc moje włosy. Pewnie to tylko zbieg okoliczności.
     Nie wierzę do tej pory, że on wrócił. Jego powrót był dość szokujący jak dla mnie. Nie ukrywam, że moja tęsknota za nim z dnia na dzień się pogarszała i żyłem z tą nadzieją, że go znowu zobaczę. Przedstawiałem sobie wiele opcji, co robić. Najchętniej to wtuliłbym się w niego i popłakał ze szczęścia. Ale rozpatrywałem też to, że mogę mu przywalić za to, że mnie zostawił. Ale sam powiedział, że dość już z pocałunkami pożegnalnymi. To mi dawało wiarę i siłę. Obiecałem jemu, że sobie poradzę.
     Był ostatni dzień lata, jak na ten czas było dość ciepło. Coś mi kazało wstać i pójść, Nie wiadomo dokąd. Po prostu maszerowałem bez celu po Odrodzonym Mieście. Nieźle tu się pozmieniało przez te miesiące. Wszyscy, którzy powinni zostać, żyją razem i jest zwyczajnie. Niektórzy niełatwo przystosowali się do takiego trybu życia. Cóż, trudno było oderwać się ze szpon No.6. Zamieszkałem sam i dobrze sobie radziłem. Mama nadal prowadziła piekarnię. Wspierałem ją, bo tylko ona mi została. Nezumi, Safu .. Nie było ich przy mnie. Nie było dnia, żebym o nich nie myślał.
     Przegryzłem wargę, starając się zająć myśli czym innym. To musiało się tak potoczyć. Nie było innego wyjścia. W pewnej chwili usłyszałem gwizdanie. Może to dziwnie zabrzmi, ale poczułem jakby mnie ono wołało. Stanąłem i zacząłem się rozglądać. Nic. Nikogo nie było. Ruszyłem dalej i znowu gwizdanie. Skupiłem umysł i już wiedziałem skąd to pochodzi. A raczej do kogo. Wiedziałem też, że nie muszę nic robić. Postanowiłem cierpliwie czekać na dalszy ciąg akcji. Wycofałem się jedynie w ciemną uliczkę, myśląc, że tak będzie najodpowiedniej.
     Ktoś zeskoczył z dachu, gwizdanie było coraz głośniejsze. Kroki były z momentu na moment coraz spokojniejsze. Przełknąłem głośno ślinę i w chwili gdy był już blisko mnie, wkroczyłem i chwyciłem go za nadgarstek. Nezumi nabrał powietrza to płuc, złapał mnie za ramiona i przycisnął do ściany. Co prawda zabolało mnie to, ale mniejsza. Wrócił, był przy mnie, to się liczyło.
- Nic się nie zmieniłeś. - powiedział i uśmiechnął się tak jak uwielbiałem.
     On też się wcale nie zmienił. Jego oczy były takie jak zapamiętałem. Nic nie powiedziałem. Mino bólu, który czułem, objąłem dłońmi jego twarz i przywarłem do niego ustami. Rozluźnił uścisk. Jedną rękę pozostawił tak jak była, a drugą oparł się o ścianę. Bez zastanowienia oddawał pocałunki. Całowaliśmy się tak dłuższy czas, nasze języki ze sobą współgrały i tańczyły. Wszystko we mnie buzowało. Te emocje. Wyrzucałem ten natłok. Oderwaliśmy się od siebie, ciężko przy tym dysząc. Objąłem go w pasie.
- Tęskniłem, bardzo. - wtuliłem się w jego ramię. Szczur pogłaskał mnie po głowie.
- Przecież powiedziałem, że koniec z pożegnalnymi pocałunkami.


Tak po pewnym zastanowieniu, jak na razie zostanę przy NezuShi. <3
Liczę na opinie. :3

środa, 22 lutego 2012

rozdział 1.

Ehm, wyskrobałam swojego pierwszego fanfika yaoi. Niektórzy już go widzieli, ale warto go dopracować i dokończyć, nie ? Na podstawie No.6. ♥ Tak, uzależniłam się od tego.


~Nezumi.

     Gdy tylko przekroczyłem próg od razu wiedziałem, że coś jest nie tak. coś wisiało w powietrzu.. Zobaczyłem Shion'a, który siedział na kanapie, zaczytany w książkę i chrupiący Pocky. Po cichu podszedłem od tyłu kanapy i zasłoniłem mu oczy. Nastała krótka cisza. Czekałem z przerażeniem, aż wstrzymałem oddech, na jego reakcję. 
- Nie zbyt to zabawne, Nezumi. - w końcu usłyszałem - Myślałeś, że nie wiem, że to Ty ?
- No niby skąd ? - wyszczerzyłem zęby. Chłopak uniósł do góry rękę, na której była jedna z moich myszy i odłożył książkę na bok.
- Wszędzie za Tobą łażą. - białowłosy zaśmiał się w głos, odwrócił w moją stronę, tak, że siedział na kolanach. Złapał za mój szal i jednym ruchem pociągnął mnie do siebie, całując przy tym w policzek. Nogi prawie się pode mną ugięły. Zaraz jednak się ogarnąłem, wyprostowałem i poszedłem ściągnąć niepotrzebne rzeczy.
     Bez słowa podszedłem i wskoczyłem na kanapę obok Shion'a. Miał na sobie luźną, krótką koszulę, górne guziki miał rozpięte tak, że mogłem ujrzeć rysy węża, które zdobiły jego klatkę. Pamiętam jak powiedziałem mu, że wygląda to nawet uroczo.. Położyłem głowę na kanapie i zamknąłem oczy. Za niedługo poczułem ciepły oddech na mojej twarzy. Niechętnie oderwałem się od rozmyślań, miłych rozmyślań. Otworzyłem oczy. Chłopak znajdował się naprzeciwko mnie z paluszkiem Pocky w ustach, jego drugi koniec był wycelowany wprost na poziomie moich ust. Uśmiechnął się i czekał na mój ruch.
     Nie mogłem się zdecydować.. W sumie to co mi szkodziło ? To coś niewinnego. Heh, znowu przypomniała mi się scena ratunku przed panią do towarzystwa, która go 'namawiała'. Z zażenowaniem patrzyłem na tę scenę i musiałem wkroczyć do akcji. Nadgryzłem kawałek, potem następny. On robiło to samo. Nasze twarze przybliżały się do siebie. Nie bał patrzeć się swoimi krwistymi oczami w moje. Uśmiechał się, tak kawaii.
     Moje usta od jego dzieliły zaledwie 3 centymetry. Byłem gotów na to co teraz mnie czekało. Wiedziałem, że potem nie będę w stanie się pohamować. Cóż, Shion tak na mnie działał. Nagle białowłosy spojrzał w dół, łamiąc przy tym słodkość w pół. Co ja sobie w ogóle myślałem ? Głowę skierowałem w lewo, ponownie się zamyśliłem. Moja twarz nic nie wyrażała. On nadal był nachylony nade mną i kończył konsumować paluszka. Słyszałem chrupanie, słodko chrupał.
     Kiedy się tego nie spodziewałem, musnął ustami mój dołek pod uchem. Skąd wiedział, że to mój słaby punkt ? Potem prawie do mnie przywarł. Wydałem z siebie ciche westchnienie. Schodził niżej i ponownie muskał moją szyję. Wplątałem rękę w jego włosy, które też były urocze.
- 'Ale lubię Twoje włosy..' - zanuciłem pierwsze co przyszło mi do głowy.
- Hę ? - spojrzał na mnie, z pytającym wyrazem twarzy.
     Ja tylko się uśmiechnąłem i właśnie w tej chwili zrobiłem ten ruch, którego on mógł się teraz nie spodziewać. Nasze usta się spotkały. Zacząłem całować go powoli, z rozwagą, delikatnie, ale zarazem namiętnie. Położyłem się na kanapie, on znalazł się na mnie. Moje ręce wędrowały po jego plecach, a jego nie mogły znaleźć miejsca, aż w końcu położył je na moich ramionach. Zaczynałem rozpinać jego guziki od koszuli. Uśmiechnął się przez pocałunek. Naprawdę to lubiłem.
     Co on ze mną do jasnej cholery robił ?! Jak on to robił ? Posiadał w sobie tę cechę nieostrożności i ufał, ufał bezgranicznie.
- SHION ! co t.. - usłyszałem kobietę, jak się domyślałem, ze strony okna. Chłopak energicznie uniósł głowę i spojrzał w stronę miejsca skąd dochodził głos.
- Safu ? - jego oczy powoli się zaszkliły.
     Byłem w totalnym szoku, pogłaskałem go po policzku, a on wtulił się w moją rękę, ale nadal patrzył na dziewczynę. Potem znikł. Wszystko znikło. Znalazłem się w jakimś ciemnym miejscu. Nie było nikogo. Było tu duszno. Zaczęło robić się mi gorąco.. Wydałem z siebie donośny krzyk, ale nikt tego nie usłyszał.
     Wtedy się obudziłem. Byłem cały spocony. Leżałem na kanapie, na której odbywała się scena ze snu. Spojrzałem w stronę okna, tak dla pewności. Nikogo tam nie było. Wstałem i poszedłem do pokoju, gdzie prawdopodobnie spał Shion. Oparłem się o framugę drzwi. Był taki słodki. Odwróciłem się na pięcie i podrapałem się po głowie.
- No nieźle Nezumi, nieźle. Co potem ? - powiedziałem do siebie i zaśmiałem się melodyjnie, kręcąc głową.


liczę, że jak ktoś to przeczytał to wyrazi swoje zdanie. :3