Pora na czwartą część. Sama nie wiem jak mi to wyszło, mała ilość weny nie pozwoliła na 'to coś'. Miłego czytania. :3
Jaki wstyd, jaki wstyd ! - i inne takiego typu myśli chodziły mi po głowie, kiedy wbiegłem do salonu. Podszedłem do półki na książki i zacząłem jedną ręką przeglądać wszystko, a drugą zapinać niezgrabnie koszulę. Nerwowo przeszukiwałem regały i szuflady. Tak właściwie to dlaczego ja to schowałem ? Przecież to nie jest żadną tajemnicą, czy niespodzianką.. W końcu nie powinienem niczego ukrywać przed Szczurem.
Przerwałem na chwilę poszukiwania i przyłożyłem sobie palec do ust. Potem zszedłem w dół i położyłem sobie dłoń na szyi. Od razu przypomniałem sobie jego dotyk na swoim ciele. Tak on na mnie działał. Dałbym wszystko, by znowu go poczuć. Od rozmyślań oderwało mnie warkniecie Psiary, która ze skrzyżowanymi rękoma właśnie weszła do pomieszczenia, a za nią Nezumi, który nie raczył coś na siebie ubrać, jakby chciał zrobić mi na złość. Pokręciłem głową i w końcu znalazłem niewielkie pudełko i podałem je dziewczynie. Szarooki podszedł do nas i wszyscy nachyliliśmy tak by zobaczyć zawartość. W środku znajdowała się niewielka bransoletka w kształcie kości. Muszę przyznać, że dość dużo czasu zajęło mi znalezienie, gdzie takie coś mógłbym dostać, ale nie dawałem na wygraną i w końcu mi się udało.
- 'Nezushi' - przeczytał Szczur i nie wiedział co dalej powiedzieć. Wbił wzrok we mnie z pytaniem rysującym się na twarzy.
- To dla małego, którego ja na pewno nie jestem matką! - ostatnie słowo prawie wykrzyczała - Nie mogłam znaleźć dla niego odpowiedniego imienia, więc nazwałam go na waszą cześć. - zaśmiała się melodyjnie.
- I ty jej na to pozwoliłeś ? - zdziwiłem się jego pytaniem.
- A co ja miałem go gadania ?
Przez ten krótki czas, kiedy nie było Szczura, bardziej zbliżyłem się z Psiarą (ale bez przesady), bo oprócz mamy to jeszcze na nią moglem czasami, tak, czasami liczyć. A co musiałem w zamian na jej pomoc robić ? Niańczyłem małego, którego i tak polubiłem. Nie mogła przyjąć do wiadomości tego, że to on wybrał sobie ją na opiekuna. Skoro ona została wychowana przez psa, dzieciak nie musi skończyć tak samo.
- Długo macie się tak zamiar ukrywać w domu ? - zapytała. Oboje spojrzeliśmy na nią lekko zdziwieni, wyczuliśmy prawdziwe przesłanie jej słów.
- Nie powinnaś wnikać w 'nasze życie' - chłopak w powietrzu zrobił niewidzialny cudzysłów. Chyba strasznie lubili sobie dogryzać. Z kim ja się zadaję ? - pomyślałem i uśmiechnąłem się w duchu.
- Masz rację.. - wtrąciłem - Może tak wybierzemy się do piekarni ? Mama na pewno się ucieszy, w końcu bardzo chciała Cię poznać.
Nie przyjmowałem żadnych sprzeciwów z jego strony. Pójdziemy i tyle, bez zbędnego gadania. Niechętnie zgodził się na wyjście, ale musiał w mi ulec.
Na dworze, jak to na jesienną pogodę przystało, kropiło. Inukashi z wielkim oburzeniem szła przed nami, co chwilę oglądając się za siebie, patrząc na nas z pogardą. Nawet nie wiedziałem kiedy Nezumi złapał mnie za rękę. Szliśmy tak przez całe miasto. Ludzie dziwnie na nas spoglądali i słychać było szepty: 'To oni!'. 'Eve...' - i tak dalej, do znudzenia. Nikt nie podszedł, jakby się bali. Kątem oka zauważyłem, że chłopak uśmiecha się, słysząc takie teksty. Wzmocniłem lekko uścisk, a on spojrzał na mnie i wyczytałem z jego twarzy 'Daj spokój'.
Tak zrobiłem. Stanęliśmy przed domem, puściłem dłoń Szczura i pierwszy wkroczyłem do środka.
- Mamo ! - wbiegłem na górę, a ona stała w progu wejścia do pokoju.
- Shion, Słońce. - przytuliła mnie i pocałowała w czoło. - Długo Cię nie było.
- Przepraszam, tak jakoś wyszło.
Zeszliśmy na dół. Psiara rozsiadła się wygodnie na krześle i już zajadała świeże bułeczki. Między kęsami rzuciła 'Dzień Dobry'. Moja rodzicielka stanęła jak wryta, gdy zobaczyła kogo jeszcze przyprowadziłem. Aż zaparło jej dech w piersiach. Niepewnie podeszła do chłopaka. Widać, że miała już łzy w oczach. Eh, po mnie najwidoczniej przyszła pora na mamę, by płakać z jego powodu.
- Arigatou, Nezumi. - objęła jego twarz - opiekuj się dobrze moim synem.
W tym momencie nasza towarzyszka zakrztusiła się. Podbiegłem do niej i poklepałem ją po plecach.
- Taaak, na pewno dobrze się nim zaopiekuje. Niech się pani o to nie martwi. Mam nadzieję, że wiedzą co robią. - walnąłem ją troszeczkę mocniej, aby już więcej nic nie mówiła. Wolałem, żeby mama dowiedziała się o NAS w inny sposób i nie teraz.
Inukashi jeszcze jakiś czas posiedziała z nami, ale potem już musiała iść, bo w końcu miała też inne obowiązki, czyli wychowywanie dziecka. My zostaliśmy i w końcu nabrałem odwagi by wraz ze Szczurem opowiedzieć jej o wydarzeniach sprzed trzech miesięcy. Dowiedziała się wszystkiego i ze wzruszeniem słuchała każdego słowa. Bez niego jakoś nie mogłem tego wyrzucić, a gdy czułem jego obecność, wszystko stawało się prostsze.
Postanowiliśmy już iść. Ubraliśmy się, a na powierzchni lało jak z cebra. Mój towarzysz zarzucił na nas swoje palto i szliśmy tak blisko siebie. Nagle usłyszałem jak mama za nami woła. Obróciłem się, nie puszczając dłoni chłopaka. Ona tylko na mnie spojrzała i uśmiechnęła się niepewnie. Pomachałem jej i przez dłuższy czas czułem jej wzrok na moich plecach, gdy wracaliśmy.
Tak, tak, wiem. Mało tu yaoi, ale nie zabijcie mnie za to. BŁAGAM. xd
Obiecuję, że kolejna notka będzie o wiele lepsza.
~Shion.
Jaki wstyd, jaki wstyd ! - i inne takiego typu myśli chodziły mi po głowie, kiedy wbiegłem do salonu. Podszedłem do półki na książki i zacząłem jedną ręką przeglądać wszystko, a drugą zapinać niezgrabnie koszulę. Nerwowo przeszukiwałem regały i szuflady. Tak właściwie to dlaczego ja to schowałem ? Przecież to nie jest żadną tajemnicą, czy niespodzianką.. W końcu nie powinienem niczego ukrywać przed Szczurem.
Przerwałem na chwilę poszukiwania i przyłożyłem sobie palec do ust. Potem zszedłem w dół i położyłem sobie dłoń na szyi. Od razu przypomniałem sobie jego dotyk na swoim ciele. Tak on na mnie działał. Dałbym wszystko, by znowu go poczuć. Od rozmyślań oderwało mnie warkniecie Psiary, która ze skrzyżowanymi rękoma właśnie weszła do pomieszczenia, a za nią Nezumi, który nie raczył coś na siebie ubrać, jakby chciał zrobić mi na złość. Pokręciłem głową i w końcu znalazłem niewielkie pudełko i podałem je dziewczynie. Szarooki podszedł do nas i wszyscy nachyliliśmy tak by zobaczyć zawartość. W środku znajdowała się niewielka bransoletka w kształcie kości. Muszę przyznać, że dość dużo czasu zajęło mi znalezienie, gdzie takie coś mógłbym dostać, ale nie dawałem na wygraną i w końcu mi się udało.
- 'Nezushi' - przeczytał Szczur i nie wiedział co dalej powiedzieć. Wbił wzrok we mnie z pytaniem rysującym się na twarzy.
- To dla małego, którego ja na pewno nie jestem matką! - ostatnie słowo prawie wykrzyczała - Nie mogłam znaleźć dla niego odpowiedniego imienia, więc nazwałam go na waszą cześć. - zaśmiała się melodyjnie.
- I ty jej na to pozwoliłeś ? - zdziwiłem się jego pytaniem.
- A co ja miałem go gadania ?
Przez ten krótki czas, kiedy nie było Szczura, bardziej zbliżyłem się z Psiarą (ale bez przesady), bo oprócz mamy to jeszcze na nią moglem czasami, tak, czasami liczyć. A co musiałem w zamian na jej pomoc robić ? Niańczyłem małego, którego i tak polubiłem. Nie mogła przyjąć do wiadomości tego, że to on wybrał sobie ją na opiekuna. Skoro ona została wychowana przez psa, dzieciak nie musi skończyć tak samo.
- Długo macie się tak zamiar ukrywać w domu ? - zapytała. Oboje spojrzeliśmy na nią lekko zdziwieni, wyczuliśmy prawdziwe przesłanie jej słów.
- Nie powinnaś wnikać w 'nasze życie' - chłopak w powietrzu zrobił niewidzialny cudzysłów. Chyba strasznie lubili sobie dogryzać. Z kim ja się zadaję ? - pomyślałem i uśmiechnąłem się w duchu.
- Masz rację.. - wtrąciłem - Może tak wybierzemy się do piekarni ? Mama na pewno się ucieszy, w końcu bardzo chciała Cię poznać.
Nie przyjmowałem żadnych sprzeciwów z jego strony. Pójdziemy i tyle, bez zbędnego gadania. Niechętnie zgodził się na wyjście, ale musiał w mi ulec.
Na dworze, jak to na jesienną pogodę przystało, kropiło. Inukashi z wielkim oburzeniem szła przed nami, co chwilę oglądając się za siebie, patrząc na nas z pogardą. Nawet nie wiedziałem kiedy Nezumi złapał mnie za rękę. Szliśmy tak przez całe miasto. Ludzie dziwnie na nas spoglądali i słychać było szepty: 'To oni!'. 'Eve...' - i tak dalej, do znudzenia. Nikt nie podszedł, jakby się bali. Kątem oka zauważyłem, że chłopak uśmiecha się, słysząc takie teksty. Wzmocniłem lekko uścisk, a on spojrzał na mnie i wyczytałem z jego twarzy 'Daj spokój'.
Tak zrobiłem. Stanęliśmy przed domem, puściłem dłoń Szczura i pierwszy wkroczyłem do środka.
- Mamo ! - wbiegłem na górę, a ona stała w progu wejścia do pokoju.
- Shion, Słońce. - przytuliła mnie i pocałowała w czoło. - Długo Cię nie było.
- Przepraszam, tak jakoś wyszło.
Zeszliśmy na dół. Psiara rozsiadła się wygodnie na krześle i już zajadała świeże bułeczki. Między kęsami rzuciła 'Dzień Dobry'. Moja rodzicielka stanęła jak wryta, gdy zobaczyła kogo jeszcze przyprowadziłem. Aż zaparło jej dech w piersiach. Niepewnie podeszła do chłopaka. Widać, że miała już łzy w oczach. Eh, po mnie najwidoczniej przyszła pora na mamę, by płakać z jego powodu.
- Arigatou, Nezumi. - objęła jego twarz - opiekuj się dobrze moim synem.
W tym momencie nasza towarzyszka zakrztusiła się. Podbiegłem do niej i poklepałem ją po plecach.
- Taaak, na pewno dobrze się nim zaopiekuje. Niech się pani o to nie martwi. Mam nadzieję, że wiedzą co robią. - walnąłem ją troszeczkę mocniej, aby już więcej nic nie mówiła. Wolałem, żeby mama dowiedziała się o NAS w inny sposób i nie teraz.
Inukashi jeszcze jakiś czas posiedziała z nami, ale potem już musiała iść, bo w końcu miała też inne obowiązki, czyli wychowywanie dziecka. My zostaliśmy i w końcu nabrałem odwagi by wraz ze Szczurem opowiedzieć jej o wydarzeniach sprzed trzech miesięcy. Dowiedziała się wszystkiego i ze wzruszeniem słuchała każdego słowa. Bez niego jakoś nie mogłem tego wyrzucić, a gdy czułem jego obecność, wszystko stawało się prostsze.
Postanowiliśmy już iść. Ubraliśmy się, a na powierzchni lało jak z cebra. Mój towarzysz zarzucił na nas swoje palto i szliśmy tak blisko siebie. Nagle usłyszałem jak mama za nami woła. Obróciłem się, nie puszczając dłoni chłopaka. Ona tylko na mnie spojrzała i uśmiechnęła się niepewnie. Pomachałem jej i przez dłuższy czas czułem jej wzrok na moich plecach, gdy wracaliśmy.
Tak, tak, wiem. Mało tu yaoi, ale nie zabijcie mnie za to. BŁAGAM. xd
Obiecuję, że kolejna notka będzie o wiele lepsza.
Świetne ^^ życzę weny. Chcę następną część
OdpowiedzUsuńKurde, zazdroszczę Ci świetnego opisywania uczuć bohaterów *-* . Weny, weny i jeszcze raz weny ~ . Czekam na neksta :3 .
OdpowiedzUsuńU mnie nowa notka C:
OdpowiedzUsuńOhoho,mama już wie :3 Nie mogę się doczekać jakiejś... no wiesz, ciekawszej sceny >D myślę, że świetnie to opiszesz. Chce kolejną notkę :<
OdpowiedzUsuńWiesz, masz super styl pisania. Rozdzial swietnie napisany, serio. I fajnie sie to wszystko czyta . ;) / Paulina.
OdpowiedzUsuń...N-NEZUSHI?
OdpowiedzUsuńNo nie,padłam.A potem był zgon.
NEZUSHI serio pffft jakie to głupio-słodkie czysty geniusz
OdpowiedzUsuń1. Widziałam kilka błędów :/ ale je zignorowałam :P
OdpowiedzUsuń2. Nezushi...urocze :3
3. Hahaha~!! Późniejsza reakcja jego mamy jest bezcenna~!! :P
Pozdrawiam
Tak jak poprzednio - świetne! To nic, że w tym rozdziale nie było yaoi. W końcu, gdyby był w każdym, mogłoby się to, że tak to ujmę, "znudzić", a może bardziej pasuje tu - przejeść. Ale! Nie odbieraj tego w negatywnym słowa znaczeniu, nie, nie, nie! To tylko taka moja mała uwaga...~
OdpowiedzUsuń