sobota, 17 marca 2012

rozdział 6.

Przyznam, że takie COŚ pisałam pierwszy raz i mam nieodparte wrażenie, że nie wyszło mi tak jak sobie wyśniłam. T^T
Dla mojej imienniczki, która marzyła o czymś HARD z NezuShi. I dla Kuro. <3 Wysiliłam się na więcej akcji. Miłego czytanka.


~Shion.

     Nie ukrywam, że dobrze nam się tutaj żyje. Minęło kilka tygodni odkąd wyzdrowiałem, po jakże miłym zajmowaniu się mną przez Nezumiego. Właśnie. Od tamtego czasu praktycznie nic się nie zdarzało takiego. Dobra, nieraz któregoś z nas ponosiło no i.. Ale teraz ? Znikał czasami na całe dnie, a wieczorem na nic nie miał ochoty, tłumacząc się tym, że jest zmęczony albo coś podobnego. Ja się starałem jakoś go podejść, niekiedy mi się to udawało. Jednak stał się względem mnie jakiś oschły. Może jak byłem przeziębiony to coś zrobiłem i teraz tego nie pamiętam ?  Cóż, jego wybór. Przecież z tego powodu nie wyrzucę chłopaka z domu. Odwdzięczam mu się za ratunek, za to, że wrócił i jest. Uśmiechnąłem się w myślach.
     Tego dnia wyszedł, jak zwykle z resztą. Nie martwiłem się zbytnio, bo nie było warto. Umiał zatroszczyć się o siebie. Żeby o tym nie myśleć, postanowiłem odwiedzić mamę. Nie obeszło się bez pytań związanych z moim współlokatorem. Skąd ona tyle wiedziała ? Z lekkim szokiem słuchałem tego, co ma mi do powiedzenia. Rany, Psiara to straszna plotkara. Nie chciałem wnikać co dokładnie jej już nagadała. Wymigiwałem się od niektórych odpowiedzi. Eh, Karan po prostu się o mnie martwiła.
     Mojej przyjaciółki, bo chyba mogę ją tak nazwać, zbyt dobrze nie znałem, ale co do jednego miałem pewność. Strasznie lubiła dogryzać i kłócić się ze Szczurem. Była z naszej trójki najmłodsza, ale najbardziej wredna. I za to ją lubiłem. Tylko ja byłem w stanie jakoś ich pogodzić.
     Wieczorem dom był nadal pusty, gdy wróciłem. Gdzież go wywiało na tak długo ? Odłożyłem świeże bułeczki na blat w kuchni. Nagle usłyszałem jak ktoś zamyka drzwi z trzaskiem. Po cichu zerknąłem co się dzieje. Zobaczyłem Nezumiego, którzy rzucał właśnie swoją kurtkę na podłogę. Z warg cienką strużką spływała mu  krew. Wydałem z siebie cichy, zdławiony dźwięk i podbiegłem do niego. Wyglądał na poważnie wkurzonego.
- Co ci się stało ? Trzeba jakoś to opatrzyć. – rzuciłem pospiesznie i zabierałem się właśnie za wytarcie ust chustką, którą złapałem podbiegając do niego, kiedy złapał mnie za nadgarstek i pchnął mnie do tyłu. Tym sposobem upadłem na podłogę. Patrzył na mnie jakoś inaczej, dziwnie. Podparłem się łokciami. – Inukashi ? – zapytałem. Za dobrze znałem tych dwoje, żeby nie wiedzieć, że znowu o coś im poszło. Odwrócił twarz. Najwidoczniej nie miał najmniejszej ochoty ze mną gadać, a ja nie chciałem prowadzić monologu. Odwrócił się do mnie plecami. Wstałem i skierowałem się do kuchni, po drodze masując nadgarstek.
     Powróciłem do rozpakowywania tego, co dała mi mama. Jeżeli moje zmysły słuchu mnie nie myliły to szarooki podążał tutaj. Olałem to. Niech teraz jemu zrobi się niemiło. Będę oschły dla niego. Rzuciłem okiem przez ramię. Stał oparty o framugę drzwi. Był bez butów, a włosy miał mokre. Hm, nie zauważyłem, że pada. Mniejsza o to. Olewałem go tak długo, jak tylko się dało. Do czasu. Bo zaszedł mnie od tyłu i objął w pasie, opierając o moje ramię brodę. Poczułem zapach sake. No nieźle, nieźle – pomyślałem. Zamruczał, miziając delikatnie mój brzuch.
- Przepraszam. – wymamrotał, gdzieś pomiędzy pocałunkami, które zaczął składać na mojej szyi. Nie ukrywam, że tęskniłem za tym. Hah, ale szybko zwieść się nie miałem zamiaru.
- Widzę, że włączyła ci się nieśmiertelność. – wbiłem wzrok w okno. Było ponuro. Poczułem mokre włosy Nezumiego. - Też masz ochotę ? – zapytał i sięgnął do dolnej kieszeni spodni. Wyjął z niej niewielką buteleczkę i postawił ją przede mną na blacie.
     Jednak drugą ręką nadaj mnie obejmował, z tą różnicą, że miał ją na moim biodrze. A co do picia to wiedziałem, że nic dobrego by z tego nie wyszło. Uruchomi się nam opcja typu ‘love’, czy weźmie któregoś na wyznawanie uczuć i mówienie prawdy
     Czułem jego ciepłe wargi na swojej skórze. I tę bijącą od niego alkoholową woń, zmieszaną z jego zapachem.
- Wiesz – włożył dłonie do moich przednich kieszeni i poruszał nimi tak jakby czegoś szukał – nigdy nie zdawałem sobie sprawy, że spotkam kogoś takiego jak ty. Kogoś, kto tak na mnie wpłynie. – tutaj zamilkł, najwyraźniej chcąc dobrać odpowiednie słowa. On tylko ugryzł  mnie w szyję, w efekcie czego ja wysyczałem coś na wzór ‘ała’. – Chcę. Chcę ciebie. Teraz. – ostatnie słowo wyszeptał, co wywołało u mnie dreszcze, które przeszyły moje plecy. Serce zaczęło mi łomotać. Jakby chciało uprawiać seks z płucami. Właśnie.. Czy właśnie Nezumi o tym mówił ? Przełknąłem głośno ślinę. Słowa, które z siebie wylewał, poraziły mnie jak prąd. Przez moment oderwałem się od świata realnego, myśląc : Hej ! W końcu na to czekałeś. Zrób to. Moją nieuwagę wykorzystał Szczur i zdjął ze mnie koszulkę. Pozwalałem na to ! Rzucił ją gdzieś w kąt. Chyba za słabo go oceniłem. Wypił za dużo. Ocierał się o mnie. Przywarł do moich pleców. Jego idealny tors, czułem najmniejszy szczegół. Zacząłem się wyrywać z objęć, kiedy poczułem, że dobiera się do moich spodni. Nie spodziewałem się tego.
- Nezumi! – przeciągnąłem jego imię, łapiąc chłopaka za nadgarstki. – Co ty wyprawiasz ?
     Zastygł na chwilę.
- Nadal nie jesteś gotowy ? Nie chcesz ?  – bardziej stwierdził, niż zapytał - wplotłem swoje palce w jego i ścisnąłem, tym samym zabierając  je od rozporka. – Powiedz coś.
     Targały mną różne myśli. Coś mi mówiło, że nie powinienem. Z drugiej strony słyszałem wołanie ‘Do dzieła!’ Głupota i moje wielkie chęci wygrały. Chwyciłem sake i wziąłem kilka sporych łyków. Jedyne to mi pozostało, to czekanie aż alkohol zacznie działać. Obróciłem się i nim zdążyłem cokolwiek zrobić, Szczur przyssał się do moich warg. Jedną ręką opierałem się o blat kuchenny, a drugą przyłożyłem do miejsca, gdzie miał serce. Poczułem bicie, też zbyt szybkie. Napierał swoim ciałem na mnie dość mocno. Polizał moją dolną wargę, a potem natarczywie włożył mi język do ust, który zaraz spotkał się z moim. Chwycił butelkę i wziął duży łyk. Zaraz powrócił do całowania, pozwalając mi przy tym posmakować sake z ust. Z nutką pożądania uniosłem jego bluzkę i zgniotłem materiał w pięści. Popchałem go na stół, gdzieś po drodze butelka wypadła mu z ręki i roztrzaskała się. Zaśmiałem się. Nie odrywając się od siebie, zaczęliśmy wspólnie zrzucać wszystko ze stołu. Byliśmy tylko my, nic więcej się nie liczyło.
     Jednak to ja wylądowałem na stole. On znajdował się nade mną i spoglądał na mnie swoim szarymi oczami. Przegryzłem dolną wargę. Szybkim ruchem pozbyłem górnej części jego ubrania. Podniosłem się i wpiłem się w jego wargi. Oplotłem nogi wokół jego bioder. Poczułem jego nabrzmiałą męskość. Alkohol zaczął uderzać mi do głowy, bo bez namysłu położyłem tam dłoń, gładząc delikatnie. Jęknął cicho. Popchnął mnie lekko na stół, zmuszając do położenia się. Dobrał się do mojego rozporka. Stanął na podłodze i ściągnął mi spodnie. Swoje z resztą też. Ucałował mnie w czoło, następnie włożył mi do ust swoje palce. Zassałem je z lubością.
     Znowu objąłem go nogami. Tyle, że teraz nie miałem na sobie kompletnie nic. Schowałem twarz w dłoniach, kiedy poczułem palca Nezumiego tam gdzie jeszcze go nie czułem. Penetrował mnie, dodając drugi palec. Zabolało mnie to. Zaraz potem wszedł we mnie. Poruszał się we mnie powoli. Odczuwałem ogromny ból, ale nie sprzeciwiałem się. Przyzwyczaiłem się, kiedy jego ruchy zaczynały być płynniejsze. Wsadził całego penisa, a ja krzyknąłem z bólu, on z przyjemności.
     Zaraz potem odwrócił mnie i też stałem na podłodze. Czułem zimne kafelki pod stopami. Kurczowo trzymałem się brzegów stołu po obu stronach. Złapał ręką za moją męskość i zaczął  ją ocierać. Jęczałem jak głupi. Jego dotyk w każdym detalu sprawiał mi przyjemność, ale ból też nie ustępował.
- N-Nezumi, nie mogę.. – wystękałem ze łzami w oczach. Wygiąłem plecy w łuk, kiedy doszedłem.
- Jeszcze chwila. – zajęczał. Kilka pchnięć i wylał się w moim wnętrzu. Poczułem wielkie zmęczenie.

Za wszelkie błędy gomene z góry!

8 komentarzy:

  1. Z przykrością stwierdzam że opis seksu analnego był zbyt krótki :< ale ohohooh, fajna scena, fajna <3 kocham zassywanie palców i seks na stole, kooocham <3 arigatou za dedykacje, i ona i ten rozdział sprawiły że mam zaciesz na pyszczku :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ummm, boskie :D chociaż faktycznie za krótki opis ;P za dedykę fenks ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mru ♥ .
    Boże, jak ja kocham Twój styl pisania Angel-chan :3 .
    Ja również musze przyznać, że było za krótko :C . Mam nadzieję, że następnym razem seks będzie dłuższy ;) .
    I pierwszy raz pisałaś taką scene? Serio...? Czuje się tak baaardzo niedowatrościowana T^T .
    Uhmm... Weny życzę i czekam na neksta <3 .

    OdpowiedzUsuń
  4. wielbię dylematy moralne uke wszelakich. i Nezumiego też wielbię.
    i może mało oryginalnie, ale też napiszę, że mogłoby to być o wiele, wiele dłuższe, bo coś tak świetnego można czytaaać i czytaaaać :3
    plus przyczepię się do jednej rzeczy, nie robi się odstępu przed znakiem zapytania, ale to nic xd

    OdpowiedzUsuń
  5. Boskie.Po prostu boskie. Nie mogę się od tego oderwać.Tak różniące się od tego wszystkiego co czytałam... brak słów.Mam nadzieję że będziesz dłuuugo to pisać ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. ooooooo jaacie . masakra : o . Ty serio jestes genialna . ha, masz talent . ;d / Paulina.

    OdpowiedzUsuń
  7. po pijanemu wszystko możliwe >.< osobiście nie lubię yaoi,tylko niewinne shounen-ai,ale twoje opko jest zbyt dobre,żeby zrezygnować z niego przez taką drobnostkę ;p

    ~KuraudiaTora

    OdpowiedzUsuń
  8. Oooo....co ja czytam aż mi się zrobiło gorąco czytając to

    OdpowiedzUsuń