Ten rozdział dedykuję jedynej w swoim rodzaju Akari, dziękuję za te kopnięcia w tyłek i tyle miłych słów. <3
NezuShi zawładnęli moim całym serduszkiem. <3
~Shion.
-Ała! – Ból przeszył całą moją rękę, kiedy Nezumi zaczął smarować mi dłoń maścią na szybsze gojenie ran. Siedzieliśmy naprzeciw siebie na łóżku.
- To teraz lepiej rozbić pięścią lustro, niż się ciąć? – Parsknął śmiechem, ukazując szereg swoich zębów. Poczułem, że cały się rumienię, więc odwróciłem głowę, nie chcąc patrzeć na niego. Chciałem to ukryć przed nim. Zauważyłem, że myszki uważnie się nam przyglądają – Nie złość się. – Posłał mi serdeczny uśmiech, w chwili gdy spojrzałem na niego.
- Sam sobie poradzę – chciałem zabrać rękę, ale ciemnowłosy uwięził ją w żelaznym uścisku, ponownie mnie zabolało, bardziej. Wbił swój wzrok w moje oczy, jakby zaczął przedzierać się przez najgłębsze zakamarki mojego umysłu. Odniosłem przez chwilę wrażenie, że odczytał moje myśli. A jak może on potrafi? O nie, dowiedział by się o moich najbardziej sprośnych, nie zapominając o tym, że on pełnił tam główną rolę.. Załamałbym się.
- Ale ja chcę. – Stwierdził stanowczym tonem.
Odpuściłem dalsze polemizowanie, bo i tak by wyszedł na swoje. Jak nie wiązanką bardzo miłych i słodzących słów skierowanych do mnie, to swoim urokiem. Kurczę, ale ten facet mnie pociąga.
Zaczął owijać moją dłoń bandażem, zaczynając od nadgarstka, dalej przechodząc na dłoń i palce. Mam ją tak strasznie poharataną, że nawet nie mam pewności, czy ślady nie zostaną. Ah, cieszę się, że jednak nie zostawił mnie po raz kolejny. Nie zniósłbym ponownego rozstania i bólu samotności. Dość się już nacierpiałem, nie pomijając faktu, że głównie przez niego.
- Etto, dziękuję. – Bąknąłem. Spojrzał na mnie wymownie, podnosząc lewą brew, kończąc swoją robotę. – Chodź tu, bo mi zimno. – Wystawiłem dłonie w jego stronę. Bez zastanowienia zbliżył się do mnie i przytulił. Zmieniliśmy pozycję tak, że siedziałem między jego nogami, oplatając własnymi jego biodra. Rękoma objąłem jego plecy i zacząłem je masować. – Nie rób mi tego więcej. – Mój głos stał się jakiś taki kruchy, dziecinny. Złapał za mój podbródek i pocałował mnie. Taak, tego właśnie potrzebowałem, jego ust. Oddawałem je bardzo zachłannie, moje pragnienie stało się bardzo silne. Czuć go cały czas, mieć go przy sobie do końca, zawsze uszczęśliwiać i kochać się bez końca. W dni powszednie i święta narodowe. Na łóżku, na podłodze.
Południowe słońce przedzierało się przez żaluzje, których nie rozsunęliśmy. Panowała przyjemna słaba ciemność. Odkąd przyszedł tu Nezumi to siedzimy tak do tej pory. Obgadaliśmy parę spraw, pół nocy jeszcze wspominaliśmy wszystko od początki. Nie wierzę, że to już pięć lat jak się znamy. Od początku czułem, że nie skończy się na samej znajomości. Już w wieku 12 lat to wiedziałem. Teraz kocham go bez opamiętania, nie pozwolę więcej Inukashi tak się traktować. Jeszcze jak dowiedziałem się co mówiła, przesadziła, ale schowam urazę. Dam jej ostatnią szansę.
Szczur koniuszkiem języka polizał moją szyję i miejsce za uchem. Cicho wypuściłem z siebie powietrze, kiedy jęknął mi do ucha. Wbiłem lekko paznokcie w jego plecy, zjechałem niżej i podciągnąłem jego koszulkę, by poczuć nagie ciało. Zadrżał pod moim dotykiem, ale powrócił zaraz do całowania. Przegryzł moją górną wargę, zaraz potem wepchnął mi język do ust, przedzierając się przez zęby. Poczułem go na swoim podniebieniu. Nie chciałem pozostać dłużny, więc mój język zaraz zaczął taniec z jego. Byłem w siódmym niebie zawsze kiedy to robił. Penetrował dokładnie każde zakamarki moich ust.
Rozległo się pukanie do drzwi sypialni, Nezumi tylko uśmiechnął się przez pocałunek i popchnął mnie tak, że leżałem plecami na łóżku. Błagam, żeby to nie była mama. Wbił się w moje wargi jeszcze zachłanniej niż przedtem. Pół umysłu mówiło mi, że dość, ale jednak druga strona uważała, że jej mało i trzeba nacieszyć się tą chwilą. Poddałem się. Wplotłem palce w włosy chłopaka, przyciskając go bardziej do siebie. Zgrzyt otwieranych drzwi, światło wpadło do pokoju. Nie kontrolowałem już swoich ruchów, Szczur podbrzuszem ocierał się o moją męskość, co bardziej mnie podniecało. Nagle oberwałem czymś zimnym po twarzy. Nie wierzę, śnieg? Oboje podnieśliśmy się i spojrzeliśmy na gościa.
- No dalej, nie spać już. Idziemy na śnieg! Całą noc padało, a wy nie raczyliście wstać. – Mimo półmroku, poznałem od razu sylwetkę. Psiara, jak zawsze zwarta i gotowa.
- No dalej, kochanie. Trzeba mamie ogłosić nowe nowiny. – Szarooki wstał i złapał mnie za rękę, zmuszając do wstania, po czym mnie przytulił, a jego ręce dziwnie przypadkiem wylądowały na moich pośladkach, ścisnął je.
buuu, mało i słabo.
STO LAT, STO LAT DLA MOJEJ IMIENNICZKI! Dziękuję za to, że jesteś. <3
NezuShi zawładnęli moim całym serduszkiem. <3
~Shion.
-Ała! – Ból przeszył całą moją rękę, kiedy Nezumi zaczął smarować mi dłoń maścią na szybsze gojenie ran. Siedzieliśmy naprzeciw siebie na łóżku.
- To teraz lepiej rozbić pięścią lustro, niż się ciąć? – Parsknął śmiechem, ukazując szereg swoich zębów. Poczułem, że cały się rumienię, więc odwróciłem głowę, nie chcąc patrzeć na niego. Chciałem to ukryć przed nim. Zauważyłem, że myszki uważnie się nam przyglądają – Nie złość się. – Posłał mi serdeczny uśmiech, w chwili gdy spojrzałem na niego.
- Sam sobie poradzę – chciałem zabrać rękę, ale ciemnowłosy uwięził ją w żelaznym uścisku, ponownie mnie zabolało, bardziej. Wbił swój wzrok w moje oczy, jakby zaczął przedzierać się przez najgłębsze zakamarki mojego umysłu. Odniosłem przez chwilę wrażenie, że odczytał moje myśli. A jak może on potrafi? O nie, dowiedział by się o moich najbardziej sprośnych, nie zapominając o tym, że on pełnił tam główną rolę.. Załamałbym się.
- Ale ja chcę. – Stwierdził stanowczym tonem.
Odpuściłem dalsze polemizowanie, bo i tak by wyszedł na swoje. Jak nie wiązanką bardzo miłych i słodzących słów skierowanych do mnie, to swoim urokiem. Kurczę, ale ten facet mnie pociąga.
Zaczął owijać moją dłoń bandażem, zaczynając od nadgarstka, dalej przechodząc na dłoń i palce. Mam ją tak strasznie poharataną, że nawet nie mam pewności, czy ślady nie zostaną. Ah, cieszę się, że jednak nie zostawił mnie po raz kolejny. Nie zniósłbym ponownego rozstania i bólu samotności. Dość się już nacierpiałem, nie pomijając faktu, że głównie przez niego.
- Etto, dziękuję. – Bąknąłem. Spojrzał na mnie wymownie, podnosząc lewą brew, kończąc swoją robotę. – Chodź tu, bo mi zimno. – Wystawiłem dłonie w jego stronę. Bez zastanowienia zbliżył się do mnie i przytulił. Zmieniliśmy pozycję tak, że siedziałem między jego nogami, oplatając własnymi jego biodra. Rękoma objąłem jego plecy i zacząłem je masować. – Nie rób mi tego więcej. – Mój głos stał się jakiś taki kruchy, dziecinny. Złapał za mój podbródek i pocałował mnie. Taak, tego właśnie potrzebowałem, jego ust. Oddawałem je bardzo zachłannie, moje pragnienie stało się bardzo silne. Czuć go cały czas, mieć go przy sobie do końca, zawsze uszczęśliwiać i kochać się bez końca. W dni powszednie i święta narodowe. Na łóżku, na podłodze.
Południowe słońce przedzierało się przez żaluzje, których nie rozsunęliśmy. Panowała przyjemna słaba ciemność. Odkąd przyszedł tu Nezumi to siedzimy tak do tej pory. Obgadaliśmy parę spraw, pół nocy jeszcze wspominaliśmy wszystko od początki. Nie wierzę, że to już pięć lat jak się znamy. Od początku czułem, że nie skończy się na samej znajomości. Już w wieku 12 lat to wiedziałem. Teraz kocham go bez opamiętania, nie pozwolę więcej Inukashi tak się traktować. Jeszcze jak dowiedziałem się co mówiła, przesadziła, ale schowam urazę. Dam jej ostatnią szansę.
Szczur koniuszkiem języka polizał moją szyję i miejsce za uchem. Cicho wypuściłem z siebie powietrze, kiedy jęknął mi do ucha. Wbiłem lekko paznokcie w jego plecy, zjechałem niżej i podciągnąłem jego koszulkę, by poczuć nagie ciało. Zadrżał pod moim dotykiem, ale powrócił zaraz do całowania. Przegryzł moją górną wargę, zaraz potem wepchnął mi język do ust, przedzierając się przez zęby. Poczułem go na swoim podniebieniu. Nie chciałem pozostać dłużny, więc mój język zaraz zaczął taniec z jego. Byłem w siódmym niebie zawsze kiedy to robił. Penetrował dokładnie każde zakamarki moich ust.
Rozległo się pukanie do drzwi sypialni, Nezumi tylko uśmiechnął się przez pocałunek i popchnął mnie tak, że leżałem plecami na łóżku. Błagam, żeby to nie była mama. Wbił się w moje wargi jeszcze zachłanniej niż przedtem. Pół umysłu mówiło mi, że dość, ale jednak druga strona uważała, że jej mało i trzeba nacieszyć się tą chwilą. Poddałem się. Wplotłem palce w włosy chłopaka, przyciskając go bardziej do siebie. Zgrzyt otwieranych drzwi, światło wpadło do pokoju. Nie kontrolowałem już swoich ruchów, Szczur podbrzuszem ocierał się o moją męskość, co bardziej mnie podniecało. Nagle oberwałem czymś zimnym po twarzy. Nie wierzę, śnieg? Oboje podnieśliśmy się i spojrzeliśmy na gościa.
- No dalej, nie spać już. Idziemy na śnieg! Całą noc padało, a wy nie raczyliście wstać. – Mimo półmroku, poznałem od razu sylwetkę. Psiara, jak zawsze zwarta i gotowa.
- No dalej, kochanie. Trzeba mamie ogłosić nowe nowiny. – Szarooki wstał i złapał mnie za rękę, zmuszając do wstania, po czym mnie przytulił, a jego ręce dziwnie przypadkiem wylądowały na moich pośladkach, ścisnął je.
buuu, mało i słabo.
STO LAT, STO LAT DLA MOJEJ IMIENNICZKI! Dziękuję za to, że jesteś. <3