Zastanawiam się, co ja bym zrobiła bez fandomu. KOCHAM MAX MOCNO MOJE CZYTELNICZKI! <3
Proponuję przy czytaniu posłuchać sobie tego : http://www.youtube.com/watch?v=CEVeACOsfJQ
Proponuję przy czytaniu posłuchać sobie tego : http://www.youtube.com/watch?v=CEVeACOsfJQ
~Inukashi.
- Martwię się. – Siedząca przy stole i drąca w drobne kawałki serwetkę Psiara odezwała się do Karan, która właśnie wychodziła z sypialni, gdzie położyła małego. Obie nie chciały stąd iść, dopóki nikt nie wróci. – Nie ma ich już dość długo.
- Spokojnie, słońce. Bądźmy dobrej myśli.
Kobieta podeszła do dziewczyny i położyła jej dłonie na ramionach. Dusiła w sobie wszelkie objawy o syna, ale starała się tego nie okazywać, by nie budzić niepokoju w brunetce. Była dla niej jak córka, przywiązały się do siebie. Kiedyś Psiara powiedziała jej, że jest dla niej jak prawdziwa matka, że wypełnia tę pustkę po stracie. Przed oczami miała scenę, jak Nezumi przechodzi przez salon, zabierając po drodze kurtkę. Nie umknęło jej to, że w oczach miał łzy. Była ciekawa, co się stało, ale nie chciała na nikogo naciskać. Była osobą, która wolała poczekać i niż się narzucać. Czas cholernie się dłużył.
Na zewnątrz grzmiało, co oznaczało tylko tyle, że nadchodzi burza. Usłyszały, że drzwi się otwierają i obie na bezdechu czekały, aż ktoś wejdzie do środka. Stukot kroków zapowiadał czyjś powrót. Z ciemności wyłonił się białowłosy, miał zaciśnięte pięści, wargi całe we krwi, a z kosmków włosów cienką strużką spływała woda. Wbijał wzrok w podłogę, drżał, bardziej z nerwów niż z zimna.
- Shion.. – Głos Inukashi w pewnym momencie się załamał, kiedy wstawała od stołu.
Matka podbiegła do niego i przytuliła, nie zważając na to, że cały jest mokry. Kamień spadł jej z serca. Chłopak wtulił się w jej ramię i zaczął cicho płakać. Psiara stała i kompletnie nie wiedziała, co zrobić.
- Shion. – Powtórzyła. Łypnął na nią tylko i mogłaby przysiąc, że w oczach, które zmieniły barwę na czerwień wymieszaną z węglem, zobaczyła przebłysk śmierci. Odsunął się od Karan i spojrzał na Psiarę.
- Ty… - w zgarbionej pozycji maszerował w jej stronę – To Twoja wina! – Rzucił się na nią, po drodze łapiąc ze stołu nóż. Powalił ją na ziemie, siadając na niej i przyciskając jedną ręką jej ramię do podłogi, a drugą trzymał nad sobą, celując w dziewczynę nożem. – Jak mogłaś? I ty śmiesz siebie nazywać przyjaciółką? Za co? Jaką teraz odczuwasz z tego satysfakcję? – Nachylił się nad jej twarzą, kilka łez spłynęło wzdłuż jego nosa i spadły prosto na policzki dziewczyny, przyłożył przedmiot do gardła brązowookiej. Obróciła głowę, było jej słabo, widziała tylko nogi Karan, które szybkim krokiem podążały w ich kierunku. Obraz powoli się rozmazywał.. Jakby całe życie właśnie z niej uchodziło, ale jeszcze przez półprzymknięte powieki zauważyła, że matka próbuje odciągnąć chłopaka, krzycząc i prosząc by przestał.
Momentalnie szmery w jej umyśle ucichły, dźwięk upadającego noża, zaraz obok ucha, trochę ją ogłuszył, ale szybko się ocknęła. Shion patrzył na nią, a kolor oczu stał się taki jak zawsze – jasnoczerwony. Złapał się za głowę, krzyknął coś podobnego do ‘aaagh’ i pobiegł do łazienki. Zaschnięte rany na wargach na nowo zabolały.
Shion przez dość długi czas nie mógł dojść do siebie. Opierał się dłońmi o umywalkę, a oczy piekły go od płaczu. Ogarniał go nieopisany smutek i żal, nie wierzył, że to wszystko dzieje się naprawdę. Opłukał się zimną wodą i spojrzał w lustro. Przyłożył palec do ust, widział na nich ślady swoich własnych zębów, najwidoczniej był bardzo zdesperowany, bo doprowadził się do takiego stanu, że nawet nie mógł poznać własnego odbicia. Na samo wspomnienie o tym, co miało miejsce dosłownie kilka godzin temu, nie mógł zapanować nad łzami.
- Jest ktoś, komu bardziej na tobie zależy – Nezumi wypowiadał te słowa bez najmniejszego żalu – Czuję się niepotrzebny. Zastanawiam się, czy czasem nie żałuję tego, ze wróciłem. Nie ma dla mnie już tutaj miejsca. – Wyprostował się i podszedł do Shion’a. Patrzył na niego z góry, co wzbudziło lekkie przerażenie w niższym. – Zamknij oczy.
- A.. Ale..
- Zrób to, o co proszę. Chcę żebyś zapamiętał mnie takim, jaki jestem teraz.
Wypełnił prośbę. Ostatni raz spojrzał na Szczura i zacisnął mocno powieki, aż słone łzy pociekły mu po policzkach. Poczuł lekki powiew wiatru i z niepokojem zaczął się rozglądać dookoła. Szare oczy błądziły w jego umyśle..
- Idioto! – Na ułamek sekundy spojrzał na swoją pięść, potem mocnym uderzeniem wycelował w lustro, raniąc sobie tym sposobem dłoń. Poczuł ból, osuwając się na zimne kafelki i ułożył w pozycję embrionalną. Przyłożył rękę do piersi i nie wiadomo kiedy, stracił przytomność.
‘Obiecuję Ci. Choćby nie wiem co, przyjdę i uśmierzę twoje cierpienie, w chwili gdy będziesz umierać.’ – Inukashi dobrze sobie zakodowała tę obietnicę. Błądziła z jednym ze swoich psów po okolicy w poszukiwaniu Szczura. Była pewna, że nie popełniłby tego samego błędu i nie odszedł znowu. Znała go i wiedziała, że on nie wchodzi dwa razy do tej samej rzeki. A może jednak nie znała? Czerwonooki bardzo wpłynął na jego zmianę. Nie poznawała już tego chłopaka, tym bardziej jak wrócił po półrocznej nieobecności. Tak, wtedy to się zaczęło. Poczuła jakąś zazdrość o Shiona. Tyle czasu z nim spędziła, ale gdy Nezumi się pojawił, zeszła na drugi plan. Jakby przestała coś znaczyć dla niego. Obmyślała jakby tu go odbić i mieć tylko dla siebie. Może i dokonała czego chciała, ale skutki były beznadziejne, musiała schować dumę do kieszeni i naprawić wszystko.
Dotarła do starego mieszkania ciemnowłosego. Na początku obstawiała, że może go tam zastać, ale jednak istniał w niej jeszcze zalążek nadziei, że spotka go gdzie indziej. W końcu obiecał, że pomoże odejść jej z tego świata w spokoju. Nawet chciała dla dobra przyjaciela odebrać sobie życie, by ten drugi wrócił. Drzwi były lekko uchylone, a z pomieszczenia wydobywało się słabe światło, pewnie z lampy, która była jedynym źródłem oświetlenia. Shion, zaraz po zburzeniu muru, kazał zostawić mieszkanie. Czuł do niego sentyment. Codziennie tu przychodził, myśląc, że w końcu zobaczy szarookiego czekającego na niego z otwartymi ramionami.
Zajrzała do środka. Nezumi siedział na łóżku, cały przykryty swoim paltem, kolana miał przyciągnięte do piersi, bawił się czymś, trzymając to w dłoni.
- Czego tu chcesz?
- Porozmawiać.
- Nie mam najmniejszej ochoty na jakąkolwiek rozmowę. Tym bardziej z tobą. Zjeżdżaj! – rzecz, którą trzymał, okazała się nożem. Rzucił nim w jej stronę. Przedmiot ją ominął i wbił w ścianę, drgając przez moment. Znowu? - pomyślała.
- Posłuchaj mnie! – Miała w dużym poważaniu to, czy zginie dzisiaj, musiała wyjaśnić. – Jest kilka kwestii, które trzeba sprostować. Nie rozumiesz..
- Co mam nie rozumieć? – Podniósł głowę. Inukashi zauważyła na jego twarzy ogromne zmęczenie. Czyżby nie zmrużył wcale oka? Minęły dwa dni od ich rozstania. – Że jesteś kurewsko zazdrosna o niego? Boisz się o to, że ja się nim tylko zabawię?
- NIE! – Oparła się o regał z książkami – Nie masz prawa tak mówić. Ja.. Ja zrozumiałam swój błąd. Byłam samolubna. Odkąd się zjawiłeś to Shion nie miał dla mnie czasu. Odstawił mnie. Powinieneś się cieszyć, że robił to wszystko dla ciebie. Nie rozumiałam tego, bo taki związek to dla mnie nowość. Nie mogłam znieść myśli, że stanę się nikim.. – Wbiła wzrok w podłogę. Nie zauważyła, kiedy Nezumi podszedł do niej, wargi mu drżały. – Przepraszam, wybacz mi i napraw to. Nawet nie wiesz jak cierpi..
Chwycił jej dłoń i przyłożył sobie do piersi. Miał ochotę krzyczeć. Nie miał pojęcia, co teraz zrobić. Przecież nie poleci tak od razu do niego i zacznie go bez opamiętania całować.
- Proszę. – Kiedy to powiedziała, chłopak przytulił się do niej.
- To ja przepraszam.
Ty nie miej za stracone,
co może być wrócone
Łiii, skończone! :D Mozolnie mi to szło i wydaje mi się, że koniec tak z dupy jest.. Kontynuacja wydarzeń już niedługo.
Smutne. Nie jak poprzednia nota, ale i tak :C Nie mogę się doczekać następnego rozdziału! A jeśli chodzi o koniec, to nie, napewno nie jest do dupy. Całość świetna... Wszystko między Shionem i Nezumim się ułoży, prawda? *wylewa morze łez* Pozdrawiam i czeeekam na nowe! :D
OdpowiedzUsuńŁzy mi ciekną. Wrr... Nie dość, że tak się wszystko dzieje to jeszcze ta muzyka z początku notki T^T . Koniec jest fajny, nje wiem co Ty od niego chcesz C: .
OdpowiedzUsuńOMFG, tyle mam do powiedzienia. Dawno żaden twój rozdział mi nie podszedł tak jak twój. Dobrze napisane. Dziki Shion ._.'
OdpowiedzUsuńNie jest do dupy . Jest zajebisty *.* . Idealnie opisane wszystko. Miałam próbkę i czekałam na więcej, aż w końcu się doczekałam *.* . Mam tylko nadzieję, że się ułoży pomiędzy chłopakami ♥. Czekam na kolejny ;).
OdpowiedzUsuńAww~! To opowiadanie jest cudowne =^.^=
OdpowiedzUsuńNie wiem czmu masz tak mało wiary w siebie. Mi sie bardzo podoba. Osoba wyżej chyba też.
Pisz dalej! Weny życze i czekam na 11 rozdział ;)
o Boze ... o Boze ... O matko . Jestem w szoku . Jeszcze z ta melodia . Az mi brak slow , zeby opisac co czulam czytajac to... To po prostu jest przegenialne. / Paulina.
OdpowiedzUsuńNa końcu zmieniłaś opowiadającego z Psiary na Nezumiego.Tak nie powinno być.Coraz bardziej,te wszystkie postacie z anime tracą swój charakter i zmieniają się w zupełnie inne osoby.Myślałam,że wytrwasz trochę dłużej na poziomie swoich pierwszych rozdziałów,ale jednak nie udało się.
OdpowiedzUsuń~KuraudiaTora
Huhuhuh~!! Brawa dla Psiary~!! Szkoda, że choć jeden z tych noży jej nie trafił ;-; Widzę, że chłopcy lubują się w grożeniu ludziom nożami :3 taki tam gangsta :P
OdpowiedzUsuńNie wiem co mogę napisać, wiec tylko pozdrawiam i blablabla :*