niedziela, 29 lipca 2012

rozdział 14.

W końcu zmotywowałam się do napisania kolejnego rozdziału, który jest.. chujowy jednym słowem. .__. nie dość, że krótki to.. SAMI ZOBACZCIE!


~Nezumi.

      - Shion, weź go ze mnie! – krzyknąłem, kiedy mały siedział mi już prawie na głowie, niemiłosiernie ciągnąc moje włosy, na dodatek na ukrywam, skrzywiłem się z bólu.  – Słyszysz? Ał!
     Chłopak wszedł do pokoju Karan, ciesząc się. Spojrzałem na niego wymownie, baka.
     - Jesteście obaj tacy przeuroczy. – Posłał nam swój uśmiech numer pięć.
     - Chcesz mnie zdenerwować?
     - No już, już. Nie wiem po co te nerwy. – Westchnął, biorąc ze mnie Nezushi i posadził go naprzeciw na podłodze i sam usiadł obok, przyciągając kolana do klatki piersiowej. Osobiście nie lubiłem nazywać go po imieniu, bo to prawie jakbym mówił do siebie.
     Teraz mogłem mu się dokładnie przyjrzeć. Mimo że jego włosy nie miały już naturalnego koloru, nie straciły swojego blasku, zwracał tym samym na siebie uwagę. Krwistoczerwone oczy doskonale z tym wszystkim kontrastowały. Mało, ale jednak, wydatne kości policzkowe, zgrabny nos i ta wstęga, oplatająca jego ciało, od lewego policzka, przez ciało, aż do stopy.
     - Nee, słuchasz mnie?
     - Co?
     - Musimy go położyć.
     - Nie. Ty musisz go położyć. On nie jest moim wychowankiem, Inukashi to tego opiekunka, twoja matka jej pomaga, bo z niej to taki rodzic jest, że aż mi dech zapiera w piersiach. – Stwierdziłem sarkastycznie. – Obaj nie powinniśmy się nim zajmować. Szczerze, to jestem przeciw takiemu czemuś.
     - To po co się zgodziłeś?
     - Shion, nie w tym sens. Jestem przeciw wychowywaniu dzieci przez związki homoseksualne. Niech nie bierze z nas przykładu, nie musi skończyć tak samo. Wystarczy, że z nami jest cos nie tak. Rozumiesz?
     - W końcu ktoś musiał to powiedzieć głośno. Miło, że tak myślisz. Ale jeżeli jednak by chciał być taki tak my.. – Przyłożyłem mu palec do ust.
     - Nie kończ lepiej.
     Wzruszył ramionami i wziął go na ręce, usilnie próbując wcisnąć go mi. O niee, na pewno nie. Jednak byłem zmuszony, by zaśpiewać mu kołysankę, bo za cholerę nie chciał usnąć, jak trwoga to do Boga oczywiście.
     Kiedy skończyłem, musiałem odchrząknąć. Dawno nie śpiewałem, mój zachrypnięty głos śmieszył mojego chłopaka. Phi! To niech sobie sam zaśpiewa. Zeszliśmy do kuchni, ja  w calu oddalenia się od tego małego stworzonka. Nie chciałem się do niego przywiązać, ale przeczuwałem, że jednak kiedyś to się stanie. Shion natomiast chciał mi zrobić herbaty i zjeść nowy wypiek swojej mamy, czyli ciasto limonkowe. Czego to ludzie nie wymyślą.
     - Wiesz.. – Przyciągnąłem go do siebie, łapiąc za nadgarstek – Ja mam ochotę na coś innego, niżeli herbatę. – Zrobiłem nacisk na słowo ‘coś’, chłopak przyległ do mojego torsu plecami. Zacząłem wchłaniać jego słodki zapach, miziając po brzuchu. Stawał niewielkie opory, tłumacząc się tym, że to piekarnia mamy, że ktoś zobaczy, że jestem za bardzo napalony. Nic na to nie mogłem poradzić. Zostawiłem go, by podejść do drzwi i je zamknąć na klucz, przy okazji obracając wywieszkę otwarte na zamknięte i oparłem się o nie, zadziornie uśmiechając się do niego. On stał przy jednej z szafek, gdzie Karan miała wystawione swoje wypieki.
     Wyciągnąłem do Shiona swoją dłoń i ruchem palca zachęciłem go do siebie, a on grzecznie się posłuchał i ruszył do mnie, pokazując w kuszący sposób język. Poczułem jak w brzuchu zaczyna budzić się stado malutkich, patatających bizonków. Złapał moje dłonie i przywarł do mojego ciała, chłód panujący na zewnątrz dał się we znaki na mojej skórze, gdy mocniej przyległem do drzwi. Nasze usta się połączyły, zdałem sobie wtedy sprawę, że od jakiegoś czasu te pocałunki stały się bardziej dzikie. Wepchnąłem język do środka, przedzierając się przez szereg jego zębów i zacząłem łaskotać mu podniebienie, wynosząc z tego jak najwięcej przyjemności. Nie był już niewinnym, niedoświadczonym chłopczykiem, mającym tylko wiedzę książkową, ale kimś kto potrafił rozbudzić drzemiące we mnie emocje i uczucia.
     Byłem od niego wyższy, co dawało mi przewagę. Puściłem jego dłonie i objąłem go w pasie, jedną rękę wkładając pod koszulkę, poczułem nagą, ciepłą skórę, druga natomiast skierowała się na jego tyłek. Włożyłem ją w spodnie. Językiem penetrowałem każdy zakątek jego ust, uśmiechając się przy tym. Białowłosy stanął na palcach i spojrzał mi głęboko w oczy, szepcząc:
     - Wiesz co mnie najbardziej cieszy? – Przegryzł dolną wargę i nie oczekując odpowiedzi z mojej strony, dokończył myśl – Że już za dwa tygodnie Boże Narodzenie! – Uśmiechnął się do mnie, zaplątując swoje dłonie na mojej szyi.
     - Ja też nie mogę sie doczekać – przytaknąłem i wyszczerzyłem zęby. Jeny, praktycznie o tym nie myślałem i nawet nie miałem pomysłu na prezent. Suuper.
     - Zaprosimy mamę, prawda?
     Kiedy tu też go poparłem, jego oczy zaświeciły i klasnął w ręce. Nie mógłbym jej nie zaprosić. Czerownooki uwolnił się z moich objęć i podszedł do lodówki. Ej no, nie ładnie tak! Stanąłem za nim i pomasowałem jego plecy. Zacząłem szeptem błagać go żeby stąd odszedł i poszedł za mną. Łaskawie to zrobił. Byliśmy na środku pokoju, znowu się całując. Moje ręce błądziły po jego ciele, gdzieś w między czasie rozpiąłem jego koszulę i miziałem nagi tors, raz po raz podszczypując jego sutki. Chłopak wzdychał niewinnie i przegryzał wargę co chwilę. Musnąłem jego szyję, potem dołek pod uchem. Shion obejmował mnie, starając zachowywać się jak najciszej. Cofnęliśmy się pod jedną ze ścian i przycisnąłem go do niej. Nasze języki wirowały i walczyły między sobą.
     - Ne-Nezumi, ale ja nie chcę, nie mam teraz ochoty.. – Powiedział gdzieś między pocałunkami. Jakoś wcześniej nie miał nic przeciwko, że go obmacywałem.
     - Nie nadążam za tobą czasami, wiesz?
     - Wiem. – Posłał mi słodki uśmiech, któremu nie mogłem się oprzeć. Zapiąłem jego jeden guzik.
     - Powiedział byś mi coś? – Zapytałem, on tylko pokiwał głową na znak zgody – Mógłbyś mi opowiedzieć co się działo przez ostatnie pół roku, kiedy mnie nie było?
     Nastała głucha, niezręczna cisza. Białowłosy oparł się o zimną ścianę, zjechał w dół i usiadł, przyciągając kolana do klatki, uciekając gdzieś wzrokiem. Usiadłem naprzeciw po turecku, kładąc mu dłoń na ramieniu. Gdy nabrał takowej pewności, spojrzał na mnie.
- Dobra. – Rzucił. – Ale uprzedzam… Będzie mi ciężko.

6 komentarzy:

  1. Więc, zaczynając chciałabym opieprzyć Cie za to, że to tak długo trwało. Ale wybaczam, ponieważ rozdział wyszedł super. Fakt faktem, mógłby być dłuższy, ale i tak jest dobrze. Teraz z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział, który pojawi się szybko, prawda ? <3 / Paulina.

    OdpowiedzUsuń
  2. No nareszcie się dowiem co się działo przez ten czas kiedy go nie było (czekałam na to od początku, ale łotewa). Co do rozdziału, to nie wyszedł hujowy, wręcz przeciwnie, mi się spodobał, a szczególnie scenka z małym ;3. No i trochę smutno się zrobiło, jak Nezumi stwierdził, że jednak oni nie powinni się nim zajmować, ale w zasadzie to rozumiem go.
    Teraz z wielką niecierpliwością, czekam na kolejny rozdział, bo chcę wiedzieć co się działo jakiś czas temu :D.
    Życzę weny :) x ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Udusze cie za tak poźne notki, wiesz? Żartuje, ale serio, szkoda, że tak rzadko coś dodajesz bo każda notka jest cudowna. Czekam na to kolejny rozdział. Uwież w siebie, co?
    Weny życze ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Wreszcie... już myślałam że nic nie napiszesz. Ale na szczęście się doczekałam^^ Popieram Mari-chan, uwierz w ciebie , twój blog jest świetny !~
    Yuuki.

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne :3 nie wiem czego ty chcesz od tego rozdziału,jak dla mnie coraz lepiej,bez tego całego cholernego yaoi x3

    ~KuraudiaTora

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahahah~!! Aww~!! :3 Shionku, weź się kochanie zdecyduj :) Raz mówisz tak, raz mówisz nie :)
    Rozdział prześwietny :P Pozdrawiam i takie tam...

    OdpowiedzUsuń