Tylko nie wiem, czy motyw morza, który to dałam, był dobrym pomysłem, ale.. To mi się objawiło na spacerze z psem, nie mogłam tego zignorować. c:
~Inukashi.
Powtórka z
rozrywki. Tylko tym razem Inukashi znajdowała się w domu matki Shiona,
siedziała cała spięta na kanapie na górze w salonie, a w głowie miała milion
myśli. Jak mogła go tak po prostu dać zabrać? Nadal miała przed oczami, gdy je zamykała,
wizerunek tych ludzi, ich wredny i ohydny wyraz twarzy. Naskoczyli na nią i
jeden z nich wyrwał dziecko z ręki, a z kolei drugi zaskoczył ją od tyłu,
podduszając, przykładając dłoń do ust i nosa. Byli dzikiej, ogromnej postury i
śmiali się.
- Proszę, kochanie. Napij się. – Karan podała jej kubek z ciepłym mlekiem z miodem i usiadła obok brunetki, kładąc dłoń na jej kolanie. – Nie powinnaś się martwić..
- Jak nie powinnam? – Jej głos się podniósł – Przecież to nie jest zabawka dla psa, jakaś piłeczka, którą można podrzucać i się nią bawić! To człowiek – Drżała, kiedy odkładała na stolik ciepły napój – Mały, bezbronny człowiek. Nie jest w stanie nic sam zrobić… - Jej ręce ułożyły się jakby miała je w ręku i utulała do snu, a oczy miała zaszklone. – Nezushi, gdzie jesteś? A jeżeli coś mu zrobią? – Spojrzała na kobietę, która jakby odpłynęła na chwilę – Karan… Boję się o niego. Nie wiesz jak to stracić.. – Urwała, ona doskonale to wiedziała. Lepiej niż ktokolwiek inny, przecież na dłuższy czas straciła syna, ale on sobie poradził. – Przepraszam, nie powinnam.. – Karan nagle się wzdrygnęła.
- Nie szkodzi. – Zmrużyła oczy, patrząc gdzieś przed siebie.
- O czym myślisz?
Matka zacisnęła swoje palce w pięść i przegryzła wargę.
- To głupie, Inukashi.
- Proszę cię. Głupie, czy nie głupie. Zawsze coś.
- Może porwali go, bo myśleli, że to dziecko Nezumiego i twoje. Może miał z nimi jakieś zatargi, zadłużył się u nich i chcą spłaty długu. – Młodsza zaśmiała się nerwowo, wznosząc głowę do góry i pokręciła nią. Chociaż… Zdało jej się to logiczne. To już jakiś trop. – Zadzwoń do Shiona, powiedz mu to. Szybko, może nie jest jeszcze za późno. Nie wiemy, gdzie oni są.
Inukashi wstała i sięgnęła do swojego płaszcza, wyciągając z niego telefon. Wybrała numer białowłosego i czekała. Odliczała sygnały.
Jeden, dwa, trzy… Ktoś odebrał za szóstym.
- Shion, posłuchaj. Istnieje dość duże prawdopodobieństwo, że ci porywacze chcą okupu za małego, myśląc, że to jest dziecko moje i.. Nezumiego. – Imię chłopaka prawie wypluła z siebie. Na tę myśl zrobiło się jej mdło. – On nie ma u nikogo długów, czy nawet zatargów? Przekaż mu to, ale pewności nie mam. – Chciała się rozłączyć, ale on zrobił to szybciej. – Wróćcie – Szepnęła do głuchej słuchawki.
- Proszę, kochanie. Napij się. – Karan podała jej kubek z ciepłym mlekiem z miodem i usiadła obok brunetki, kładąc dłoń na jej kolanie. – Nie powinnaś się martwić..
- Jak nie powinnam? – Jej głos się podniósł – Przecież to nie jest zabawka dla psa, jakaś piłeczka, którą można podrzucać i się nią bawić! To człowiek – Drżała, kiedy odkładała na stolik ciepły napój – Mały, bezbronny człowiek. Nie jest w stanie nic sam zrobić… - Jej ręce ułożyły się jakby miała je w ręku i utulała do snu, a oczy miała zaszklone. – Nezushi, gdzie jesteś? A jeżeli coś mu zrobią? – Spojrzała na kobietę, która jakby odpłynęła na chwilę – Karan… Boję się o niego. Nie wiesz jak to stracić.. – Urwała, ona doskonale to wiedziała. Lepiej niż ktokolwiek inny, przecież na dłuższy czas straciła syna, ale on sobie poradził. – Przepraszam, nie powinnam.. – Karan nagle się wzdrygnęła.
- Nie szkodzi. – Zmrużyła oczy, patrząc gdzieś przed siebie.
- O czym myślisz?
Matka zacisnęła swoje palce w pięść i przegryzła wargę.
- To głupie, Inukashi.
- Proszę cię. Głupie, czy nie głupie. Zawsze coś.
- Może porwali go, bo myśleli, że to dziecko Nezumiego i twoje. Może miał z nimi jakieś zatargi, zadłużył się u nich i chcą spłaty długu. – Młodsza zaśmiała się nerwowo, wznosząc głowę do góry i pokręciła nią. Chociaż… Zdało jej się to logiczne. To już jakiś trop. – Zadzwoń do Shiona, powiedz mu to. Szybko, może nie jest jeszcze za późno. Nie wiemy, gdzie oni są.
Inukashi wstała i sięgnęła do swojego płaszcza, wyciągając z niego telefon. Wybrała numer białowłosego i czekała. Odliczała sygnały.
Jeden, dwa, trzy… Ktoś odebrał za szóstym.
- Shion, posłuchaj. Istnieje dość duże prawdopodobieństwo, że ci porywacze chcą okupu za małego, myśląc, że to jest dziecko moje i.. Nezumiego. – Imię chłopaka prawie wypluła z siebie. Na tę myśl zrobiło się jej mdło. – On nie ma u nikogo długów, czy nawet zatargów? Przekaż mu to, ale pewności nie mam. – Chciała się rozłączyć, ale on zrobił to szybciej. – Wróćcie – Szepnęła do głuchej słuchawki.
~
- Tak, rozumiem. Przekażę. – Odpowiedział czerwonooki, mając przyłożony paralizator do policzka.
- I dodaj, że jest wszystko w porządku. – Ochrypły głos zabrzmiał w pomieszczeniu i rozniósł się echem. Chłopak zmrużonymi oczyma spojrzał na tę ohydną twarz mężczyzny, milcząc. – Dodaj! – Warknął, pokazując zęby. Jak zwierzę.
- Inukashi, będzie dobrze. Spokojnie. Nie masz o co się martwić. – Gruba, tłusta ręka zabrała od jego ucha telefon i rzuciła nim o podłogę. Urządzenie zostało potem zdeptane i przerobione w miazgę.
- Odechce wam się gadkowana raz na zawsze. – Kopnął pozostałość tego, co niedawno nazywało się komórką i podszedł do drzwi. – A teraz pozwólcie, że was opuszczę na chwilę. Bądźcie grzeczni i nie odchodźcie. Ah! Przecież nie możecie! – Zaśmiał się, znikając.
- Świetnie Nezumi, to jest twój wspaniały plan? Ała, to bolało.
- Masz ten nóż, co ci go dałem?
- No w rękawie.
- Wyjmij i mi podaj.
Obaj znajdowali się na statku, w jednej z kajut. Siedzieli na krzesłach, plecami do siebie i mieli związane nadgarstki jednym sznurkiem. Szczur zaczął majstrować coś przy ich dłoniach nożem, ale było mu ciężko.
- Debile, nie pomyśleli o tym, by związać nam nogi, albo przywiązać chociaż do krzeseł. Czysta, wydestylowana inteligencja. Naprawdę. – Cmoknął językiem. – Nie ruszaj się, nawet jak przyjdą.
Shion zaczął rozglądać się po niewielkim pomieszczeniu. Wyglądał jak zwykły, tylko bardzo zaniedbany, pokój na statku. Pachniało stęchlizną i morzem. Zostali tutaj zabrani, kiedy Nezumi dobrowolnie się im oddał. Nie obyło się bez szarpaniny, ciemnowłosy miał przeciętą dolną wargę, tego syn Karan był pewien.
- Gdzieś tutaj musi być Nezushi. Tylko gdzie? – Poczuł jak więzy puszczają, ale zrobił jak mu kazano, nawet nie drgnął. Z tych osiłków rzeczywiście nie wypływała jakaś głębsza wiedza. Nie sprawdzili, czy zakładnicy są uzbrojeni, czy nie mają czegokolwiek, a posiadali.
- Wiesz, tak sobie teraz myślę, że nasze spotkanie po sześciu miesiącach było dziwne. – Musiał rozmasować obolałe nadgarstki. – I nieco nieodpowiednie. Skoczyliśmy na siebie i polecieliśmy od razu w ślinę… Aż tak byliśmy siebie spragnieni?
- Daruj sobie, teraz ci się wzięło na wspomnienia? Nie teraz.
Usłyszeli kroki, ktoś tu szedł, szybko i nerwowo, automatycznie założyli ręce za siebie, wyglądali jak wcześniej. Klamka opadła, drzwi gniewnie zaskrzypiały. Za nimi ukazała się wysoka postać, całkiem różniąca się od tamtych mężczyzn. Był w średnim wieku. Miał ciemne, krótkie włosy postawione na żel, niewielki zarost i okulary pilotki, za nimi niebieskie oczy, które podkreślały gęste brwi. Przeszedł obok nich, każdego mierząc z osobna.
- No Nezumi, a może lepiej, Eve. Znowu się spotykamy? – Bardziej stwierdził, niż zapytał. To było celowe. Chłopak jedynie prychnął mu w twarz. – Co jest, nie poznajesz mnie? – Złapał szarookiego za podbródek i kazał na siebie spojrzeć. – Jesteś mi coś winien, pamiętasz, czy może odświeżyć ci pamięć?
Znowu milczenie. Shion nie wiedział, co miał o tym myśleć. Miał jakieś zatargi? Dlaczego nic mu nie mówił? Czy to przez to, że mu nie ufa? Są trzy osoby, którym ufam. Moja matka, Safu i ty. – Te słowa wtedy nic nie zmieniły? Szczur nadal pozostał takim, jaki jest. Czerwonookiego ogarnęły wątpliwości.
- Masz mnie za wariata? Oczywiście, że wiem, kim jesteś, Tonack. I przykro mi, nie mam nic dla ciebie. No może jedynie… - To był szybki ruch, wyciągnął z paska pistolet i wycelował w niego. – Taką oto niespodziankę. – Wycelował w jego czoło. – Gdzie dziecko? I po co wam one?
Bialowłosy wstał i podbiegł do żelaznych drzwi, chciał powstrzymać wszystkich, którzy chcieliby tu wkroczyć. Chciał się przydać.
Mężczyzna zaczął się dygotać i wrzasnął.
- Chcesz zginąć śmiercią tragiczną, czy może jednak odejść w spokoju? Najpierw odpowiedz na pytania. Oddychaj i wyluzuj. Nic ci nie zrobię, jak będziesz posłuszny.
Ktoś uderzył w drzwi, zaczął się tu dobijać. Niższy nie chciał ich tu wpuścić. Odwrócił się w stronę Nezumiego, który w tym momencie zadał cios nogą w Tonacka w brzuch, mężczyzna opadł na ziemię. Zaraz potem związał mu zwinnie ręce i rzucił:
- Shion, okno! – Młodzieniec zakumał i podbiegł do szyby, tym samym dając dostęp do wejścia tutaj. Pośpiesznie otworzył okno i wdrapał się tam. Znajdowało się na wysokości metra, więc nie miał problemu. Było takiej wielkości, że spokojnie mógł się tam zmieścić. Szczur wszedł zaraz po nim.
- Brać ich. Zabić. Nie pozwólcie uciec! – Długowłosy został złapany za kostkę i szarpnięty. Chwycił się kurtki Shiona, alby nie zostać wciągniętym do środka.
- Kurwa, puszczaj. – Kopnął jednego z pachołków mężczyzny i wydostał się na zewnątrz.
- Co teraz? – Obaj oddychali nierównomiernie. Wyższy wskazał na górę palcem.
- Tam, musimy im uciec i znaleźć małego. – Schował broń.
W tym momencie zostali zaskoczeni, Nezumiego przyciśnięto to barierki. Jeden z tamtych znalazł się tu szybciej, warknął coś o braku lojalności i chwilę siłując się z chłopakiem, wrzucił go do zimnej, morskiej wody.
- NEZUMI!
- Tak, rozumiem. Przekażę. – Odpowiedział czerwonooki, mając przyłożony paralizator do policzka.
- I dodaj, że jest wszystko w porządku. – Ochrypły głos zabrzmiał w pomieszczeniu i rozniósł się echem. Chłopak zmrużonymi oczyma spojrzał na tę ohydną twarz mężczyzny, milcząc. – Dodaj! – Warknął, pokazując zęby. Jak zwierzę.
- Inukashi, będzie dobrze. Spokojnie. Nie masz o co się martwić. – Gruba, tłusta ręka zabrała od jego ucha telefon i rzuciła nim o podłogę. Urządzenie zostało potem zdeptane i przerobione w miazgę.
- Odechce wam się gadkowana raz na zawsze. – Kopnął pozostałość tego, co niedawno nazywało się komórką i podszedł do drzwi. – A teraz pozwólcie, że was opuszczę na chwilę. Bądźcie grzeczni i nie odchodźcie. Ah! Przecież nie możecie! – Zaśmiał się, znikając.
- Świetnie Nezumi, to jest twój wspaniały plan? Ała, to bolało.
- Masz ten nóż, co ci go dałem?
- No w rękawie.
- Wyjmij i mi podaj.
Obaj znajdowali się na statku, w jednej z kajut. Siedzieli na krzesłach, plecami do siebie i mieli związane nadgarstki jednym sznurkiem. Szczur zaczął majstrować coś przy ich dłoniach nożem, ale było mu ciężko.
- Debile, nie pomyśleli o tym, by związać nam nogi, albo przywiązać chociaż do krzeseł. Czysta, wydestylowana inteligencja. Naprawdę. – Cmoknął językiem. – Nie ruszaj się, nawet jak przyjdą.
Shion zaczął rozglądać się po niewielkim pomieszczeniu. Wyglądał jak zwykły, tylko bardzo zaniedbany, pokój na statku. Pachniało stęchlizną i morzem. Zostali tutaj zabrani, kiedy Nezumi dobrowolnie się im oddał. Nie obyło się bez szarpaniny, ciemnowłosy miał przeciętą dolną wargę, tego syn Karan był pewien.
- Gdzieś tutaj musi być Nezushi. Tylko gdzie? – Poczuł jak więzy puszczają, ale zrobił jak mu kazano, nawet nie drgnął. Z tych osiłków rzeczywiście nie wypływała jakaś głębsza wiedza. Nie sprawdzili, czy zakładnicy są uzbrojeni, czy nie mają czegokolwiek, a posiadali.
- Wiesz, tak sobie teraz myślę, że nasze spotkanie po sześciu miesiącach było dziwne. – Musiał rozmasować obolałe nadgarstki. – I nieco nieodpowiednie. Skoczyliśmy na siebie i polecieliśmy od razu w ślinę… Aż tak byliśmy siebie spragnieni?
- Daruj sobie, teraz ci się wzięło na wspomnienia? Nie teraz.
Usłyszeli kroki, ktoś tu szedł, szybko i nerwowo, automatycznie założyli ręce za siebie, wyglądali jak wcześniej. Klamka opadła, drzwi gniewnie zaskrzypiały. Za nimi ukazała się wysoka postać, całkiem różniąca się od tamtych mężczyzn. Był w średnim wieku. Miał ciemne, krótkie włosy postawione na żel, niewielki zarost i okulary pilotki, za nimi niebieskie oczy, które podkreślały gęste brwi. Przeszedł obok nich, każdego mierząc z osobna.
- No Nezumi, a może lepiej, Eve. Znowu się spotykamy? – Bardziej stwierdził, niż zapytał. To było celowe. Chłopak jedynie prychnął mu w twarz. – Co jest, nie poznajesz mnie? – Złapał szarookiego za podbródek i kazał na siebie spojrzeć. – Jesteś mi coś winien, pamiętasz, czy może odświeżyć ci pamięć?
Znowu milczenie. Shion nie wiedział, co miał o tym myśleć. Miał jakieś zatargi? Dlaczego nic mu nie mówił? Czy to przez to, że mu nie ufa? Są trzy osoby, którym ufam. Moja matka, Safu i ty. – Te słowa wtedy nic nie zmieniły? Szczur nadal pozostał takim, jaki jest. Czerwonookiego ogarnęły wątpliwości.
- Masz mnie za wariata? Oczywiście, że wiem, kim jesteś, Tonack. I przykro mi, nie mam nic dla ciebie. No może jedynie… - To był szybki ruch, wyciągnął z paska pistolet i wycelował w niego. – Taką oto niespodziankę. – Wycelował w jego czoło. – Gdzie dziecko? I po co wam one?
Bialowłosy wstał i podbiegł do żelaznych drzwi, chciał powstrzymać wszystkich, którzy chcieliby tu wkroczyć. Chciał się przydać.
Mężczyzna zaczął się dygotać i wrzasnął.
- Chcesz zginąć śmiercią tragiczną, czy może jednak odejść w spokoju? Najpierw odpowiedz na pytania. Oddychaj i wyluzuj. Nic ci nie zrobię, jak będziesz posłuszny.
Ktoś uderzył w drzwi, zaczął się tu dobijać. Niższy nie chciał ich tu wpuścić. Odwrócił się w stronę Nezumiego, który w tym momencie zadał cios nogą w Tonacka w brzuch, mężczyzna opadł na ziemię. Zaraz potem związał mu zwinnie ręce i rzucił:
- Shion, okno! – Młodzieniec zakumał i podbiegł do szyby, tym samym dając dostęp do wejścia tutaj. Pośpiesznie otworzył okno i wdrapał się tam. Znajdowało się na wysokości metra, więc nie miał problemu. Było takiej wielkości, że spokojnie mógł się tam zmieścić. Szczur wszedł zaraz po nim.
- Brać ich. Zabić. Nie pozwólcie uciec! – Długowłosy został złapany za kostkę i szarpnięty. Chwycił się kurtki Shiona, alby nie zostać wciągniętym do środka.
- Kurwa, puszczaj. – Kopnął jednego z pachołków mężczyzny i wydostał się na zewnątrz.
- Co teraz? – Obaj oddychali nierównomiernie. Wyższy wskazał na górę palcem.
- Tam, musimy im uciec i znaleźć małego. – Schował broń.
W tym momencie zostali zaskoczeni, Nezumiego przyciśnięto to barierki. Jeden z tamtych znalazł się tu szybciej, warknął coś o braku lojalności i chwilę siłując się z chłopakiem, wrzucił go do zimnej, morskiej wody.
- NEZUMI!
Karan ma absurdalne myśli-Inukashi i Nezumi o,O tego jeszcze nie było XD Ciekawość mnie zżera jakie sprawy ma Nezumi z tymi ludźmi.Czekam na nexta
OdpowiedzUsuńNo, od razu widać że twoja wena wróciła z wakacji.Podobał mi się ten rozdział,na pewno jest lepszy od poprzedniego (żebym to ja pamiętała co było w poprzednim...xD)
OdpowiedzUsuńnie no, błagam, nie rób krzywdy Nezumiemu! ja i Shion popadniemy w totalną depresję i potniemy się żelkami czy czymkolwiek tam innym~
OdpowiedzUsuńdodaj rozdział szybko, czekam na ciąg dalszy. *o*
Omg~!! o.o Nie, dlaczego~!? Nezumi...nie umieraj~!! Hahaha~!! Nie ma to jak dramatyzować, wiedząc, że on i tak przeżyje "Czysta, wydestylowana inteligencja." ~.-.
OdpowiedzUsuńTak Nezumi...dajmy im się złapać~!! To po prostu genialny plan~!!
heh...Pozdrawiam i blablabla