'Niebawem' - czyli jakiś miesiąc później dodam kolejny rozdział. Jestem zaglibista. *_*
~Nezumi.
Miewam nieczyste intencje
Łamię własne zasady
Jestem niekonsekwentny
Drażliwy i nieznośny
Nie potrafię słuchać
A sam bez przerwy gadam
Jak bym istniał tylko ja
A światem rządził szatan
Łamię własne zasady
Jestem niekonsekwentny
Drażliwy i nieznośny
Nie potrafię słuchać
A sam bez przerwy gadam
Jak bym istniał tylko ja
A światem rządził szatan
Co we mnie
wstąpiło, że postanowiłem wylewać z siebie słowa, których nie powinienem mówić?
‘Przepraszam’ – nawet nie wiem za co, extra.
- Tylko nie rozumiem, co masz w sobie takiego – przyłożyła sobie palec do ust - czego ja nie mam, a pociąga to Shiona? – Spojrzałem na nią i z drobną irytacją odpowiedziałem:
- Niesamowitą osobowość, poczucie humoru. A moja gra aktorska, to dopiero coś! – Podrapałam się po brodzie, udając zamyślonego.
- Taak, nikt ci nigdy nie dorówna. – powiedziała – Pokaż to. – Powiedziała stanowczo i stanęła na palcach, dzięki czemu dorównywała mi wzrostem. Niby co miałem zrobić? Pocałować ją? O nie, nie. Zbliżyłem do niej twarz, nasze usta dzieliło dosłownie kilka centymetrów, ręką przejechałem do góry, wzdłuż jej pleców, poczułem jak zadrżała. Objąłem jedną dłonią jej szyję. Dziwne, ale wyglądała jakby miała się zaraz rozpłynąć.
- Jesteś niezłą suką na miarę psa. - Sprostowałem, popychając ją na regał z książkami. Zabrałem swoje rzeczy i już miałem wychodzić, kiedy znowu się odezwała.
- Chciałbyś zobaczyć jak to jest. Z chęcią byś mnie zerżnął. – Obróciłem się, a ona siedziała na podłodze, szczerząc zęby – Nie mam racji? Z nim nigdy nie dowiesz się jak to jest, hah!
Czy warto prowadzić taką bezsensowną rozmowę? Jakie to zabawne co mówi. Wyszedłem z mieszkania, zakładając na siebie kurtkę i owijając płaszcz wokół szyi, jak to w zwyczaju miałem robić. Usłyszałem jeszcze za sobą ‘frajer’, co bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że z niej jeszcze dziecko.
- Małolata! – Krzyknąłem.
- Jak ci mało lata, to se rozdyndaj. – Dogoniła mnie i jak gdyby nigdy nic zaczęła coś mi tam gadać, słyszałem piąte przez dziesiąte. Najwyraźniej nie zdawała sobie sprawy z tego co powiedziała.
Stanąłem przez drzwiami domu Shion’a, łapiąc za klamkę, spojrzałem na Psiarę z pytającym wyrazem twarzy.
- Bardzo z nim źle?
- Aż za bardzo.. – Uniosła brwi do góry, a jej mina jakby mówiła ‘Głupi jesteś, pomyśl co mu zrobiłeś. Pytanie było bez sensu.’ Potrząsnąłem głową, wchodząc do środka.
Cały czas ktoś czuwał przy nim, jak nie Psiara to Karan. Żałuję tych słów, od razu żałowałem. Ale nie mogłem znieść myśli, że naprawdę znalazła się przeszkoda, czyli ta niewielka wkurwiająca brunetka. Mój wzrok utkwił na kuchni, od razu przypomniała mi się scena jak to wcześniej wspomniana osóbka już chciała wkładać mu język do gardła, przyciskając chłopaka do blatu. Tak, postąpiłem źle odchodząc.. Szczurze, frajerze jeden. Mogłem rozwiązać to inaczej. Zostać i nie doprowadzić do ich zbliżenia albo być dobrym seme i przeboleć to w ciszy. Ona chciała jedynie odzyskać przyjaciela. Ta, wmawiaj sobie.
Przebrnąłem przez salon, wiedziałem, po prostu wiedziałem, że znajduje się w sypialni. Niepewnie zajrzałem przez uchylone drzwi. W pomieszczeniu panowała półciemność, Shion siedział na podłodze, oparty plecami o łóżko, zdawało się, że spał. No chociaż on. Po cichu podszedłem do niego i przykucnąłem, przeczesałem jego śnieżnobiałe włosy. Zamruczał coś pod nosem, podniósł prawą rękę i przyłożył do mojej, pewnie chcąc pozbyć się rzeczy, która przeszkadzała mu w spaniu. Dopiero teraz zauważyłem, że ma ją całą owiniętą bandażem, każdy palec z osobna. Widać było na nim krew, która zdążyła przesiąknąć materiał. Co się stało?
- Ne.. Nezumi? – wyszeptał z półprzymkniętymi oczami. – Skąd ty.. Jak to? Dlaczego? – Splotłem nasze palce, starając się za bardzo nie ściskać i nie sprawiać bólu.
- Zadajesz za dużo pytań. – powiedziałem – Przepraszam, żałuję i przepraszam.
W jego oczach pojawiło się szczęście. Wyprostował się, moje słowa najwyraźniej go rozbudziły. Usiadłem po turecku, nie puszczając go.
- Wiesz z czym łączy się taki związek? – przytaknął – No bo wiesz, nie założysz żadnej większej rodziny. Nie każdy będzie z tego zadowolony. Poza tym boję się reakcji twojej mamy. Jesteś tego pewny? – Nic nie odpowiadał. Zaczął dogłębnie studiować to co powiedziałem.
- Tak, rozumiem. Chcę tego. Mam gdzieś zdanie innych, ja.. – przegryzł dolną wargę.
- Kocham cię, Shion. Mocniej niż ostatnio, mniej niż w przyszłości. – Przyłożył czoło do mojego i pomasował mój policzek chorą dłonią. Nie minęła chwila jak nasze usta się połączyły. Całowałem go spokojnie, napawałem się jego obecnością. Chciałem zapamiętać każdy szczegół. Jego oddech, ciche pomrukiwania, odczucie szczęścia, szmery naszych niewinnych ruchów, odgłosy naszych pocałunków. Dotyk. Dotyk, który cieszył od zawsze.
- Ja ciebie też kocham. – Powiedział kiedy oderwał się ode mnie, odpinając zamek mojej kurtki.
- No to teraz możesz pocałować mnie w cztery litery.
- Co proszę?
- No w usta, kochanie. – Rzuciłem się na niego z wrednym uśmieszkiem na twarzy.
Jesteśmy jednością. Ja i on, to uczucie nigdy nie zgaśnie.
Proszę, bez polotu, latających majtek, czy staników. >D
- Tylko nie rozumiem, co masz w sobie takiego – przyłożyła sobie palec do ust - czego ja nie mam, a pociąga to Shiona? – Spojrzałem na nią i z drobną irytacją odpowiedziałem:
- Niesamowitą osobowość, poczucie humoru. A moja gra aktorska, to dopiero coś! – Podrapałam się po brodzie, udając zamyślonego.
- Taak, nikt ci nigdy nie dorówna. – powiedziała – Pokaż to. – Powiedziała stanowczo i stanęła na palcach, dzięki czemu dorównywała mi wzrostem. Niby co miałem zrobić? Pocałować ją? O nie, nie. Zbliżyłem do niej twarz, nasze usta dzieliło dosłownie kilka centymetrów, ręką przejechałem do góry, wzdłuż jej pleców, poczułem jak zadrżała. Objąłem jedną dłonią jej szyję. Dziwne, ale wyglądała jakby miała się zaraz rozpłynąć.
- Jesteś niezłą suką na miarę psa. - Sprostowałem, popychając ją na regał z książkami. Zabrałem swoje rzeczy i już miałem wychodzić, kiedy znowu się odezwała.
- Chciałbyś zobaczyć jak to jest. Z chęcią byś mnie zerżnął. – Obróciłem się, a ona siedziała na podłodze, szczerząc zęby – Nie mam racji? Z nim nigdy nie dowiesz się jak to jest, hah!
Czy warto prowadzić taką bezsensowną rozmowę? Jakie to zabawne co mówi. Wyszedłem z mieszkania, zakładając na siebie kurtkę i owijając płaszcz wokół szyi, jak to w zwyczaju miałem robić. Usłyszałem jeszcze za sobą ‘frajer’, co bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że z niej jeszcze dziecko.
- Małolata! – Krzyknąłem.
- Jak ci mało lata, to se rozdyndaj. – Dogoniła mnie i jak gdyby nigdy nic zaczęła coś mi tam gadać, słyszałem piąte przez dziesiąte. Najwyraźniej nie zdawała sobie sprawy z tego co powiedziała.
Stanąłem przez drzwiami domu Shion’a, łapiąc za klamkę, spojrzałem na Psiarę z pytającym wyrazem twarzy.
- Bardzo z nim źle?
- Aż za bardzo.. – Uniosła brwi do góry, a jej mina jakby mówiła ‘Głupi jesteś, pomyśl co mu zrobiłeś. Pytanie było bez sensu.’ Potrząsnąłem głową, wchodząc do środka.
Cały czas ktoś czuwał przy nim, jak nie Psiara to Karan. Żałuję tych słów, od razu żałowałem. Ale nie mogłem znieść myśli, że naprawdę znalazła się przeszkoda, czyli ta niewielka wkurwiająca brunetka. Mój wzrok utkwił na kuchni, od razu przypomniała mi się scena jak to wcześniej wspomniana osóbka już chciała wkładać mu język do gardła, przyciskając chłopaka do blatu. Tak, postąpiłem źle odchodząc.. Szczurze, frajerze jeden. Mogłem rozwiązać to inaczej. Zostać i nie doprowadzić do ich zbliżenia albo być dobrym seme i przeboleć to w ciszy. Ona chciała jedynie odzyskać przyjaciela. Ta, wmawiaj sobie.
Przebrnąłem przez salon, wiedziałem, po prostu wiedziałem, że znajduje się w sypialni. Niepewnie zajrzałem przez uchylone drzwi. W pomieszczeniu panowała półciemność, Shion siedział na podłodze, oparty plecami o łóżko, zdawało się, że spał. No chociaż on. Po cichu podszedłem do niego i przykucnąłem, przeczesałem jego śnieżnobiałe włosy. Zamruczał coś pod nosem, podniósł prawą rękę i przyłożył do mojej, pewnie chcąc pozbyć się rzeczy, która przeszkadzała mu w spaniu. Dopiero teraz zauważyłem, że ma ją całą owiniętą bandażem, każdy palec z osobna. Widać było na nim krew, która zdążyła przesiąknąć materiał. Co się stało?
- Ne.. Nezumi? – wyszeptał z półprzymkniętymi oczami. – Skąd ty.. Jak to? Dlaczego? – Splotłem nasze palce, starając się za bardzo nie ściskać i nie sprawiać bólu.
- Zadajesz za dużo pytań. – powiedziałem – Przepraszam, żałuję i przepraszam.
W jego oczach pojawiło się szczęście. Wyprostował się, moje słowa najwyraźniej go rozbudziły. Usiadłem po turecku, nie puszczając go.
- Wiesz z czym łączy się taki związek? – przytaknął – No bo wiesz, nie założysz żadnej większej rodziny. Nie każdy będzie z tego zadowolony. Poza tym boję się reakcji twojej mamy. Jesteś tego pewny? – Nic nie odpowiadał. Zaczął dogłębnie studiować to co powiedziałem.
- Tak, rozumiem. Chcę tego. Mam gdzieś zdanie innych, ja.. – przegryzł dolną wargę.
- Kocham cię, Shion. Mocniej niż ostatnio, mniej niż w przyszłości. – Przyłożył czoło do mojego i pomasował mój policzek chorą dłonią. Nie minęła chwila jak nasze usta się połączyły. Całowałem go spokojnie, napawałem się jego obecnością. Chciałem zapamiętać każdy szczegół. Jego oddech, ciche pomrukiwania, odczucie szczęścia, szmery naszych niewinnych ruchów, odgłosy naszych pocałunków. Dotyk. Dotyk, który cieszył od zawsze.
- Ja ciebie też kocham. – Powiedział kiedy oderwał się ode mnie, odpinając zamek mojej kurtki.
- No to teraz możesz pocałować mnie w cztery litery.
- Co proszę?
- No w usta, kochanie. – Rzuciłem się na niego z wrednym uśmieszkiem na twarzy.
Jesteśmy jednością. Ja i on, to uczucie nigdy nie zgaśnie.
Proszę, bez polotu, latających majtek, czy staników. >D
No to ja pierwsza pozostawię komentarz *wdech i wydech*...GENIALNE. Nezumi przeprasza, jestem taka wzruszona. Ogólnie krótko, ale bardzo miło mi się czytało. Jak zawsze życzę weny i daje kopniak w dupę by następne opowiadanie było tak samo dobre!
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo Akari za te słowa otuchy. :3
UsuńOh, oh :3 Za prawdę się nie dziękuje. Etto...Jak oglądałam po raz drugi NO.6 to wyobraziłam sobie część z tych scenek na Twoim blogu*ojojojoj* Szkoda, że ludzie pracujący nad anime nie czytają tych notek, ponieważ byłby niezły ciąg dalszy >D
UsuńStraaaasznie mi się podoba, Ikuś ;**
OdpowiedzUsuń:DD
asdfghuytfb . Najlepsza końcówka <3. Szkoda, że tak krótko tylko ; < . Literówki wybaczam, bo pewnie z pośpiechu xd. Podoba mi się ogółem, jak zawsze zresztą :D ♥
OdpowiedzUsuń*10 minut po przeczytaniu*
OdpowiedzUsuńLavi... uszkodzę Cię zaraz bo TO JEST ZA DOBRE D: *^*
To jest takie... takie... jkfsdhdfkjhffdhjf *q*
Fuck... Jaram się... |D
Och... Więcej chcę :3
Ty chyba lubisz katowaclć ludzi zbyt rzadkimi notkami.
OdpowiedzUsuńTa była *szuka odpowiedniego słowa w słowniku*.... cudowna? Wgl kocham całe to opowiadanie ^^
Wenki życze i pisz, pisz, pisz!
~Mari-chan
uwielbiam po prostu !.
OdpowiedzUsuńjak dla mnie to każda notka jest coraz lepsza od poprzedniej .
CHCĘ KOLEJNĄ NOTKĘ ! :ccccccccccccccc
Pośpiesz mi się tam z pisaniem ! :333 .
Mmm. Jak romantycznie :D
OdpowiedzUsuń"Ja i on to uczucie nigdy nie zgaśnie."
Mró ;3
Psiaro ty szmatoooo :< Ale dobrze Nezumi, dobrze <3 I tak tak, niewinne ruchy, wszyscy wiemy jak to sie konczy >D
OdpowiedzUsuńjejejejejejeje . taka tam genialna IKA <3 . Taki tam genialny ROZDZIAL . *.* / Paulina.
OdpowiedzUsuńnareszcie nadrabiasz.Życzę ci abyś spowrotem wyszła na prostą :3
OdpowiedzUsuń~KuraudiaTora
Przepiękne, jezu, dlaczego ja płaczę..? T.T Piękne, kocham, kocham, kocham. Słów mi brakuje... *___*
OdpowiedzUsuńPrzepraszający Nezumi no no ...
OdpowiedzUsuń"No to teraz możesz pocałować mnie w cztery litery.(...) No w usta, kochanie"-rozwaliło mnie to
Hah~!! jak uroczo...Shion taki zaspany :3 A Nezumi taki bezpośredni...Aww~!!
OdpowiedzUsuńKońcówka mnie rozwaliła... xp
Nie będę tu nic przytaczała, bo przecież wiesz co napisałaś :*
Pozdzdrawiam